Wygląda na to, że potnę treść prezentacji z ostatnich ITechDay na kilka postów. To dobrze, zebrało się tam trochę przemyśleń, którymi warto się podzielić.

Poprzednio było w temacie snu. Dzisiaj będzie o karierze. Lub jej zmianie.

Zaczynałem jakieś 20  lat temu i wierzcie lub nie – potrafiłem wziąć router Cisco, pojechać do klienta, podpiąć go i nawet działał (pamiętam jak podpinałem pierwszy w jednej z obecnie dużych firm turystycznych – wtedy trochę mniejszej) :D. Zresztą nie tylko Cisco. Różne tam routery i urządzenia sieciowe.

Pewnie nadal bym potrafił, gdybym tylko wziął do ręki dokument i go przeczytał. A co – wiedza raz wbita do głowy tak łatwo nie znika, a pomimo wielu zmian – sieć to nadal sieć.

Skąd ta retrospekcja, co to ma do prezentacji, kariery i chmury?

Wywołany (przez samego siebie) już odpowiadam:

Inżynier sieciowy. Ważna persona, tylko niewidoczna!

Po przeprowadzce do Warszawy pracowałem w firmie wówczas zajmującej się między innymi sieciami. Robiliśmy tego dużo, w dużych firmach, przerzucaliśmy duże pudełka, podpinając je do dużych sieci.

Ja byłem tam rodzynkiem od Windowsa i bezpieczeństwa. Większość to byli inżynierowie od sieci. Większość z nich posiadała tytuły CCIE.  Jeżeli nigdy się z nim nie spotkaliście, to uwierzcie mi – NIE BYŁO ŁATWO GO  ZDOBYĆ!

Koledzy siedzieli tygodniami, trenowali, uczyli się, konfigurowali co bardziej skomplikowane zestawy urządzeń i topologii sieci, aż przychodził ten dzień! Dzień egzaminu!

24h i zadanie! Koszt egzaminu, o ile pamiętam, to kilka K USD. Był stres. Bycie CCIE to było coś!

Przewińmy jednak czas do przodu. Jest 2018 rok.

Kiedy ostatnio rozmawiałeś z inżynierem od sieci?

 

Sieć, nadal ważna rzecz,  tylko niewidoczna!

To nie jest tak, że sieci zniknęły. Wręcz przeciwnie. Jest ich coraz więcej. Małe, duże, lokalne, rozległe,  przewodowe, bezprzewodowe, komórkowe… Co tylko chcecie. Dane latają terabajtami.

Tylko w większości przypadków, na poziomie aplikacji lub użytkownika się nad tym nie zastanawiacie. Sieć jest, działa, pakiety (o ile ktoś jest świadom ich istnienia) nadal się przesyłają.

Sieć jest, tylko stała się niewidoczna. Przynajmniej w łańcuchu wartości użytkownika, korzystającego z aplikacji i innych usług. On oczekuje, że ONA jest. Tak samo jak elektryczność.

Jak to się ma do kariery w IT? Już wyjaśniam.

Odszedł niedawno od nas z firmy młody, zdolny człowiek. Zdarza się. Na szczęście nam się to zdarza stosunkowo rzadko (tak przy okazji, to jeden z celów, jakie sobie stawiamy).

Spotkałem go kilka dni po odejściu i spytałem “Co będziesz teraz robił?”
-“Pracuję na stażu w Cisco i uczę się, żeby być inżynierem sieciowym”.

Wh00t? Nie ukrywajmy. Inżynierowie od sieci są i będą potrzebni. Nie ma co do tego żadnej dyskusji. Wybierając jednak taką ścieżkę kariery, zadaj sobie pytanie – jak wielu i na jakim poziomie takich inżynierów potrzeba i gdzie znajdą się w łańcuchu wartości dostarczanej użytkownikom.

Widzieliście się kiedyś z inżynierem w elektrowni? Ilu ich znacie? Nie ma dyskusji – ich praca jest ważna, jestem im wdzięczny, że dostarczają nam energię i nie rozumiem pewnie nawet 1% tego, z jakimi problemami się zmagają i jakiej wiedzy to od nich wymaga.

W branży IT również są niewidoczni. Nie stanowią łańcucha budowania wartości. Są elementem usługi, od której oczekuje się, że jest, będzie i zostanie dostarczana do każdego gniazdka, do którego się podłączymy.

Uwaga – użyję angielskiego zwrotu. Elektryczność to COMMODITY!

Sieć też!

[et_bloom_inline optin_id=optin_1]

Wybory!

Jeżeli chcesz być inżynierem sieciowym – super! Postaraj się jednak być jak najlepszym i od razu popatrz, dla których firm to stanowi część łańcucha wartości. Może dla tych, które budują własne data center i świadczą usługi w chmurze? Najlepiej na globalną skalę.

Liczba takich miejsc będzie ograniczona: data center, telco. Ilość naprawdę interesujących pozycji z długą perspektywą będzie jeszcze bardziej ograniczona. Pomyśl, czy jest tam dla ciebie miejsce i jak do niego możesz dojść.

Nie chcesz znaleźć się w sytuacji, gdy coś takiego jak podłączenie do sieci, będzie się po prostu “działo” i będzie funkcją gniazdka czy punktu dostępowego do WiFI, który pojawi się w firmie jako część usługi.

(zacytuję tutaj Jeffreya Snovera, w dosyć dowolnym przekładzie i cytacie)

 

Nie chcesz znaleźć się w sytuacji, w której jesteś BARDZO DOBRY, w czymś CO NIE MA JUŻ ZNACZENIA i się nie liczy!

Tak jak napisałem, sieć będzie potrzebna. Tak jak elektryczność. Ale nie będzie decydowała o tym, czy dana firma zyskuje w konkurencji z innymi, czy nie.

 

Coś się tak przyczepił do tej sieci?!?

Może niefortunnie wyszło, że cały czas o tej sieci. To podejście nie ogranicza się tylko do sieci. To może być dowolna inna umiejętność, która musi być wykonana, ale z biegiem czasu przesuwa się w stronę bycia powszechnie dostępną usługą lub funkcją, o której przestajemy myśleć.

Czy to instalowanie oprogramowania czy wprowadzanie danych. Coś, co nie przykłada się do powstawania wartości dla użytkownika końcowego, będzie znikać  z pola widzenia. Jeżeli będzie znikać z pola widzenia, to będzie od tego odpływał kapitał firmy.

(znowu cytując Jeffreya Snovera, dowolność cytatu – autor)

Firmy mają skończony budżet. Z tego budżetu muszą opłacić swoich pracowników. Ci, którzy dokładają się wprost do powstawania wartości dostarczanej przez firmę do użytkowników (czy to będzie usługa, oprogramowania czy inny element) i pchają biznes do przodu, będą wynagradzani kosztem tych, którzy tego nie robią!

Uwierz mi, że chcesz się znaleźć po dobrej stronie tego równania.

 

To co robić? Gdzie iść? 

Jeżeli oczekiwałeś tutaj listy konkretnych zawodów i umiejętności do nabycia – przepraszam. Rozczaruję cię.

Nawet jeżeli mam teraz takie w głowie, to za rok czy dwa ta lista może być już kompletnie inna.

W tej chwili, jedna rzecz, która jest pewna, to że w trakcie trwania typowej “kariery” każdy z nas będzie musiał pewnie kilka razy ponownie wymyślić siebie na nowo, nabyć nowych umiejętności i wskoczyć w nowe buty.

Ze względu na rozwój rynku i technologii. Ze względu na dorastanie i zbierane doświadczenie.

W każdym jednak takim punkcie, warto zdawać sobie sprawę, w którym punkcie łańcucha wartości dla użytkownika jesteśmy i z czego on się składa.

Dzięki temu będziecie w stanie podejmować o wiele lepsze decyzje.

Wiesz gdzie jesteś w nim teraz? Jeżeli nie, to może warto sobie zadać to właśnie pytanie w tej chwili: CO SKŁADA SIĘ NA WARTOŚĆ dostarczaną użytkownikom w mojej obecnej firmie i GDZIE ja jestem w łańcuchu budowania tej wartości!?!

 

PS. Nagranie sesji Jeffreya, z której pochodzą powyższe cytaty, i która pomogła mi zebrać te przemyślenia w jedną całość znajdziecie tutaj. Polecam! Tylko 20 minut ale zdecydowanie warto.

Zdjęcie główne: twicepix z Visual Hunt CC BY-SA

About Author

6 Comments

  1. Trafnie. Inżynier sieciowy zamień na specjalistę od wirtualizacji/windowsa itd. Dlatego ja będąc w super firmie VMware zmieniłem swój kierunek na chmurę publiczną. Jest trudno, infrastruktura jako kod stwarza mi problemy bo nie umiem programować i skryptować. Ale “nie ma letko” – chcesz być na topie trzeba dostosowywać swoje umiejętności do rynku i zapotrzebowania. Niestety jest tyle nowej technologii, że nie da się być we wszystkim ekspertem. Sam zauważam, że czasami nowych rzeczy “nie ogarniam” i nie mam na nie czasu. Patrz dockery, kubernetesy. Ale mimo wszystko się staram.

    • Tomasz Onyszko on

      Nie znam się na udzielaniu porad ale najbliżej co ci mogę poradzić – nie da się być ekspertem we wszystkim. Nawet nie próbuj :). Specjalizuj się.

  2. Ziemowit Borowski on

    wiesz… w niszach bywa fajnie. 🙂 i ostatnio stale mam z sieciowcami do czynienia. Ani ja ich nie kocham, ani oni mnie. Ale sa niezbedni. Inni niz dzis. Z lepszym oprzyrządowaniem. I mozno po moich 20 latach z windows, 15 z Exchange zastanawiam sie czy do nich nie dolaczyc. na 2-3 lata.
    bo fragmentem problemu (jak ja to widze po dwoch $bigcorpo dla ktorych pracuje – w przyszlych robotach jest brak roznorodnego doswiadczenia.

    • Tomasz Onyszko on

      Ja nie twierdzę, że w niszach nie jest fajnie. To wszystko zależy od wielu czynników. W niszach jest tylko stosunkowo mało miejsca i jak chcesz w danej niszy robić ciekawe rzeczy to jest skończona liczba miejsc i zajęć, które są do zajęcia – jeżeli celujesz w niszę, to postaraj się w niej być naprawdę dobry i rozpoznawalny (tak sobie o tym myślę).

      Co do uwagi o braku różnorodnego doświadczenia – to prawda, warto zainteresować się działką obok, chociażby po to, żeby mieć trochę inną perespektywę. I podejście “a to nie ja, to kolega” faktycznie ogranicza i ciebie jak i liczbę opcji dookoła Ciebie,

  3. adam9870 on

    Jakiś czas oglądałem sesję z PLNOG pod tytułem “jak nie zostać bezrobotnym sieciowecem”, która była prowadzona przez architekta sieciowego z Atende. Przy okazji tematu specjalizacji, chmur, sieci itp. polecam obejrzeć. Link: https://www.youtube.com/watch?v=HzHcr2Rvvfo

    Ja mam wrażenie, że jeżeli chodzi o specjalizacje, to w korpo i w konsultingu faktycznie może się to sprawdzać. Jeżeli chodzi o inne branże to generalnie oczekiwania firm w Polsce są takie, że informatyk musi ogarniać wiele tematów, które mają cokolwiek wspólnego z informatyką. Jeśli przejrzymy pracuj.pl, to szybko natrafimy na ogłoszenia, gdzie ktoś poszukuje ogólnie informatyka albo gdzie ktoś poszukuje specjalisty w konkretnym temacie (np. Analityk BI) o ile ma własny dział IT . Mam wrażenie, że tych ogólnych ogłoszeń jest więcej. Sam to widzę od lat na przykładzie szpitali, gdzie na co dzień obracam się – oczekiwanie jest takie, żeby jedna osoba zajmowała się wieloma tematami, w tym AD, konfiguracją i bazami danych oprogramowania do elektronicznej dokumentacji medycznej oraz sprzętów typu holter, a także siecią (gdzie zwykle pojawiają się bardziej zaawansowane tematy niż w domu typu tunele IPSec z laboratoriami celem wymiany wyników badań) itp.

    Cisco miało fajny pomysł na certyfikację ekspercką, której posiadacze powszechnie budzą szacunek, ponieważ zdobycie CCIE jest trudne do oszukania. Z biegiem czasu aktualizują CCIE o nowe ścieżki typu data center i wireless. Myśląc o CCIE szkoda, że Microsoft wycofał egzaminy MCM, a nie wziął przykład z Cisco lub Red Hata.

    • Tomasz Onyszko on

      ADAM9870 – jedna uwaga na tak zwane “dzień dobry” – na przykład u nas w firmie, nie umieszczamy ogłoszeń na pracuj.pl. Z różnych powodów, ale pracuj.pl bym nie brał jako wzoru.

      Tak, zdaję sobie sprawę jakie są realia, ale też my mamy tutaj swój wybór. Jeżeli chcesz się specjalizować w czymś, a narazie masz takie zajęcie, które wymaga od Ciebie robienie wielu rzeczy, to może warto tą jedną dziedziną się zainteresować mocniej, wziąć jakieś zlecenie z portalu dla freelancerów itp.

      To, że poszukuje się ludzi od wszystkiego ma jednak też swoją cenę. Oczywiście zdarzają się ludzie dobrzy we wszystkim, ale raczej jeżeli masz wiele rzeczy do zrobienia, raczej trudno do końca i dobrze skupić się na wszystkiem. Co do branży, o któej wspomniałeś, to też się trochę kiedyś spotkałęm + miałem jeszcze w HP i MS ludzi ze szpitali na rekrutacji i powiem jedno – wolałbym jednak, żeby było tych ludzi więcej i mieli czas się podciągnąć i zająć jedną działką. Ale też wiemy jak wygląda nasza służba zdrowia.

      Z drugiej strony byłem ostatnio za granicą w dużej instytucji z obszaru healthcare i tam już był osobny dział sieci, osobny dział OS, osobny dział cyber security, …. i tak dalej.

      Co do programów certyfikacyjnych – zależy jaki cel ma jaka firma w takim programie. Widocznie MS doszedł do wniosku, że nie potrzebuje programu MCM. MOże takich ludzi jak chciał uczyć w ramach MCM teraz oferuje w ramach zespołów CAT dla swoich klientów itp. To naprawdę jest uzależnione od celu jaki ana firma stawia swojemu zespołowi od sprzedaży i certyfikacji (jedno z drugim jest połączone) i jaki ma sposób wejścia do klienta i dostarczania usług.

Leave A Reply

Share This

Share This

Share this post with your friends!