Miałem ostatnio okazję publicznie się wypowiadać i to w temacie niekoniecznie technicznym. Z perspektywy czasu, doświadczeń i własnych przemyśleń – opowiadałem, co może pomóc ludziom w ich karierze, życiu zawodowym, a może jeszcze w kilku innych rzeczach.

Wystąpienie raczej się podobało (sądząc po ocenie), co – jak na eksperyment pod tytułem “nie będę opowiadał o technologii, chociaż wszyscy się przeważnie tego spodziewają” – rezultatem jest dobrym.

Ale ja nie o tym.  W ramach tej prezentacji pojawił się między innymi taki oto slajd.

W jakim kontekście się pojawił? Ano takim, że jeżeli chcesz coś osiągnąć, musisz wciąż popychać wózek do przodu. Trochę mocniej i trochę szybciej niż inni. Musi ci się trochę bardziej chcieć, trochę więcej musisz zrobić.  Trudno – wyniki wymagają pracy. Jeżeli ktoś chciałby inaczej, to pewnie może spróbować kariery “kołcza” (nie mylić z coachem bez cudzysłowu) w internetach. IMO, to jest krótkoterminowe podejście, ale cóż… Można.

W tym wszystkim nie należy jednak zapominać o jednym ważnym elemencie:

Popychanie trochę mocniej i trochę szybciej nie oznacza, że masz się zarzynać i poświęcać wszystko dla pracy.

Najlepsza rada, jaką mogę dać z perspektywy czasu dla tych, którzy chcą czegoś więcej:

WEŹ SIĘ WYŚPIJ, CZŁOWIEKU, PORZĄDNIE I ZAPLANUJ SOBIE JEDEN DZIEŃ W TYGODNIU BEZ ŻADNYCH ZAJĘĆ!  

Skąd to wiem? Byłem tam, gdzie się śpi mało, a pracuje dużo i uwierzcie mi – Nie warto!

 

Etos rębajły.

Nie wiem, jak to się stało, ale powstał rodzaj ludzi, którzy nie śpią i nie mają wolnego. Zapieprzają!

Ile nocy pociągnąłeś bez spania, kodując?

Ile dasz radę uciąć ze snu?

Śpisz 4 godziny? Dasz radę 3,5, spróbuj, będziesz mógł zrobić więcej.

Bierzesz wolne? No co ty, wolne jest dla mięczaków, popracujesz 16 h przez 7 dni w tygodniu, to przegonisz wszystkich dookoła. 

Słyszałeś to? Ja nawet ostatnio przeczytałem – i stąd ten tekst.

Trafiłem na ranking prowadzony przez Forbes odnośnie młodych, zdolnych przed 30, którzy osiągnęli sukces albo przynajmniej są na dobrej drodze do niego.

Zasadne jest pytanie: co to znaczy “osiągnęli sukces”. Ponieważ publikuje to takie, a nie inne medium, to sukces oznacza tutaj firmę, dochód, karierę, chociaż niekoniecznie musi oznaczać to twój sukces, drogi czytelniku.

Ranking jak ranking – zajrzałem głównie po to, żeby zobaczyć co ci ludzie robią, jakie firmy powstały itp. Zanim jednak do tego doszedłem, w twarz mnie uderzył ten akapit:

(…) Magdalena Urban, twórczyni Urban Legend, w ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy budowania firmy miała siedem dni wolnego – uwzględniając weekendy. Sara Koślińska, współwłaścicielka Limitless, podczas pierwszych dwóch lat tworzenia swojego start-upu pracowała praktycznie non stop. Mikołaj Motz, współzałożyciel Mount TFI, haruje od rana do wieczora. Potem zakłada słuchawki, włącza rap i wyżywa się przez godzinę na siłowni. A od rana funduje sobie powtórkę z rozrywki. (…)

Autor / redakcja / kto tam jeszcze się przyłożył do tego tekstu – z tych 30 osób postanowił na początek wybrać i przedstawić nam trzy. Kryterium wyboru? Nie, nie ich pozycja w tym rankingu. Nie rozmiar biznesu.

Wybór łączy jedna rzecz: wszystkie osoby wskazane są jako takie, które pracują bez przerwy, 7 dni w tygodniu, bez wolnego przez lata!

Nie jest to napisane, ale zapewne też nie pracują 8-16.

Autorze. Drodzy redaktorzy. To czytają inni ludzie. Czy chcecie, czy nie – porównują się do tego (o porównywaniu to polecam poczytać u Gutka).

 

Czy wy naprawdę uważacie, że to jest wzór do naśladowania!?

Czy WY SAMI jesteście gotowi pracować przez 7 lat, bez żadnego wolnego (o przepraszam, 7 dni), tak jak próbujecie powiedzieć innym?

Założę się, że nie. Mogę się mylić, ale jeżeli NIE, to po jaką CHOLERĘ promujecie PATOLOGIĘ!

Tak. Według mnie to PATOLOGIA, która wyrosła z niezdrowego etosu startupów, który znowu przyjął to, co najgorsze z pracy w korporacjach (long hours) i nałożył na to wizję dużych pieniędzy.

Piękna mieszanka.

 

Więcej… więcej… Może jednak jest jakaś granica?

Na Twitterze, kolega @pankowecki mi napisał “Co ci do tego Tomaszu, jak ktoś swój biznes robi”? (moja parafraza).

(…) Każdy sobie buduje firmę jak chce. Ja bym tak nie budował ale chyba nikt nie zmuszał nie? (…)

Prawda. Co mi do tego. Widzisz gdzieś swoją szansę, pociągnij te kilka lat na maksymalnej adrenalinie, nie odpoczywaj, nie bierz wolnego – OSIĄGNIJ <Tutaj wstawić to, co kto tam chce osiągnąć>.

To co, IMO, należy piętnować, to wskazywanie takiego podejścia jako model roli, wzorcowe podejście i drogę do sukcesu. Jeżeli sukces w naszym społeczeństwie ma oznaczać pracę przez 7 dni w tygodniu przez 7 lat, to chyba musimy przedefiniować słowo sukces.

Nawet, jeżeli w wyniku tego sukcesu powstaje firma, rozwija się i osiąga kolejne wyżyny, to naprawdę – PRZEDEFINIUJMY SŁOWO SUKCES.

Albo jednak pokazujmy inne wzorce. Są takie. Będę się powtarzał, ale popatrzcie na takiego DHH i jego basecamp. W kategoriach firm, startupów itp. pewnie nie są rozważani jako przykład sukcesu. Mają nudny biznes, z płatnymi klientami, przychodami i nie sprzedali się VC.

Dodatkowo głoszą wszem i wobec, że walenie głową w nadgodzinach, praca w etosie start-upu pod hasłem “kto więcej i dłużej” jest zła. Że pęd za finansowaniem i wzrostem za wszelką cenę to nie jest cel.

CELEM jest osiągnięcie tego wszystkiego z zachowaniem umiaru. Ze świadomością określającą, co liczy się oprócz tego. Wolny czas, rodzina, przyjaciele, hobby… Wybierz swoją opcję i wpisz.

Pewnie gdyby się rozejrzeć, to znajdziemy też takie przypadki w naszym środowisku rodzimym.

Ale nie. O nich nie piszmy. Piszmy o tych, którzy pracują bez wytchnienia, nie biorą wolnego, nie śpią, nie jedzą. BUDUJĄ! Ooo… O tych piszmy i ich ustawiajmy jako wzór.

 

Jedna rada na koniec

I tak: nic  mi do tego, jak ktoś to robi. To jego wybór. Ja staram się ograniczać. Miałem okres, kiedy pracowałem 72h w jednym pociągnięciu.  Wiem jedno – NIE WARTO!

Może gdybym wtedy pracował nad własną firmą, to teraz bym myślał inaczej. Ale teraz, mimo że już pracuję nad swoją firmą, wiem że nie warto ryzykować …sobą.

Kilka lat temu, jeszcze nawet w PREDICA, pracowałem dużo. Tak jak my wszyscy wtedy. Był okres budowania i wymagało to wiele wysiłku. Ale nawet wtedy, nie było to posunięte do takiego ekstremum i nie było stawiane jako wzór.

Teraz pracuję mniej. Staram się mieć też jeden dzień odcięty od pracy całkiem. Jeżeli mam coś do zrobienia, nie ciągnę wieczorami, ale idę się wyspać i wracam do tego następnego dnia.

Mam dla was jedną radę na koniec. Szczególnie, jeżeli tworzycie firmę, budujecie zespół, prowadzicie ludzi.

WYŚPIJCIE SIĘ DOBRZE KAŻDEGO DNIA.

WYŁĄCZCIE PRACĘ codziennie KAŻDEGO DNIA.

BIERZ WOLNE, IDŹ NA URLOP czy jak to nazwiesz.

Daj przykład ludziom, z którymi pracujesz, że to wszystko nie musi tak wyglądać. Ludzie nie są z żelaza. Nie są niezniszczalni.

Możesz być człowiekiem, mieć życie i firmę, i karierę. To się nie wyklucza.

A młodym z listy Forbes szczerze współczuję. Uważam,  że powinni dać innym wzorzec do naśladowania w skuteczności, a nie w długości dnia czy roku pracy.

Pamiętaj. Weź wolne i wyśpij się.

Korzystając z kilku godzin w samolocie, po przesłuchaniu książki i napisaniu tego tekstu, robię to samo.

 

P.S. Pod tym samym artykułem jest informacja, że tylko X z 30-letnich z poprzedniego roku zostało na liście. Pytanie – wyskoczyli z kategorii “do lat 30”? Zapieprzają mniej i nie łapią się już na sukces? Nie udało im się utrzymać firmy? Tego się nie dowiemy, choć mogłoby być ciekawe.

*** UAKTUALNIENIE ***

Już po napisaniu tego artykułu i przygotowaniu go przez korektę (pozdrowienia) dostałem do przeczytania od Grześka (Predica CEO) tą książkę:

Polecam! Podobno same oczywistości (tak mówi korekta 🙂 ) ale dobrze obrazuje dlaczego powinniśmy spać długo i jak brak snu wpływa na wszystko – nasze zdolności, zdrowie, życie.

Na końcu znajdziecie 12 porad odnośnie dobrego snu, skrócone poniżej:

  1. Idź spać zawsze o tej samej porze. Ustaw sobie alarm na porę zasypiania, nie tylko na wstawanie
  2. Ćwiczenia są dobre, ale nie 2-3 godzin przed snem. Zaplanuj je wcześniej
  3. Unikaj kawy i nikotyny, w szczególności w późniejszej porze dnia. Nawet jeżeli uważasz, że jesteś odporny, ma to wpływ na twój sen (8h na rozłożenie)
  4. Unikaj alkoholu przed spaniem a już napewno w dużych ilościach. O ile małe ilości tego nie powodują to większe zakłócają fazę REM snu i powodują, że nie śpisz dobrze
  5. Nie jedz dużych posiłków i nie pij dużo przed snem.
  6. Uważaj na leki które bierzesz, które mogą zakłócać sen. Mogą to być nawet standardowe i powszechnie używane środki (spytaj się lekarza albo aptekarza)
  7. Nie uprawiaj “drzemek” popołudniu.
  8. Odpręż się przed spaniem. Nie planuj pracy, odstaw ekrany. Poczytaj książkę albo posłuchaj muzyki.
  9. Gorąca kąpiel przed snem pozwala schłodzić organizm a przez to poprawia sen.
  10. Sypialnia powinna być ciemna, chłodna i POZBAWIONA GADŻETÓW. Nie ustawiaj w niej zegarka, na który możesz spoglądać gdy się przebudzisz.
  11. W ciągu dnia, zadbaj o wyjście na zewnątrz i skorzystanie ze światła słonecznego. Minimum 30 min, najlepiej do 1h
  12. Jeżeli nie możesz zasnąć, nie leż w łóżku tylko wstań i zrób coś relaksującego co pozwoli Ci się odprężyć. Jeżeli nie możesz zasnąć przez dłużej niż 20 min, wstań. (praktykowałem to po ostatniej podróży i jetlag, pomaga)

Tak czy inaczej, warto przeczytać / przesłuchać tą książkę.

Pisząc to po dobrym, 7.5 godzinnym śnie … dzień dobry!

Zdjęcie główne: Squirmelia on Visual hunt  CC BY-NC-SA

About Author

16 Comments

  1. To chyba kwestia etapów w życiu, jesteś młody wszystko przed tobą nic tylko brać więcej. Brakuje perspektywy. Też byłem tam gdzie urlop raz na kilka lat i 12 godzinny dzień pracy… Nie warto! Tylko moja wiedza wynika z dystansu i zmiany priorytetów i wieku. Tu nie trafiają argumenty, to stan umysłu. Każdy dojdzie do ściany której nie przekroczy. Wtedy zrozumie maksymę: “czasem trzeba zrobić krok do tyłu by pójść dwa do przodu” 😉

      • Ja przestałem, dla takich ludzi to narzekania starego zgreda 😉 Jeżeli jednak chociaż jedna osoba po przeczytaniu tego posta się zreflektuje i co najważniejsze wdroży w swoje życie to już będzie sukces…

        • Tomasz Onyszko on

          Oj tam, do wszystkich można dotrzeć. Dlatego ja nie przestaję ale szanuję!

          • Pewnie można, ja tylko nauczyłem się udzielać rad tylko jak wyraźnie zostanę o to poproszony (to w sumie taki sam temat jak spanie tylko inny wymiar), to też przychodzi z doświadczeniem: wstrzymywanie się z oceną postaw…

            W opozycji do Twojego posta zawsze chciałem przetestować na sobie: sen pilotażowy. Logistyka jednak mnie ogranicza, ale mam nieodpartą pokusę sprawdzenia empirycznie czy to działa…

          • Ten słownik w telefonie, miałem na myśli sen polifazowy…

          • Podobnoż działa tylko nie w długim okresie bo zawsze coś wypadnie i wtedy robi się crash.

            Ale z tego co możesz wyczytać w tej książce, nie adresuje to problemu potrzeby długich okresów snu potrzebnych do poukładania rzeczy w głowie i organizmie (ale to tylko książka :))

  2. Tak czytam Twojej wpisy od X lat i powiem Ci,że za każdym razem upewniam się iż naprawdę fajny z Ciebie gość.
    Następnym razem jak będę miał okazję chwilę z Tobą pogadać powiem to w “żywe oczy” 😉
    Co do artykułu… Moim zdaniem podstawa to równowaga w życiu. To widać i czuć dopiero kiedy się jest na pewnym etapie świadomości lub jak się ma rodzinę , dzieci i wiesz co jest naprawdę ważne. Przeginając czasowo z pracą tracisz równowagę gdzie indziej np. w życiu osobistym w relacjach z najbliższymi, zaniedbujesz siebie…
    Co do snu to nie moja bajka… nie potrafię kłaść się szybciej niż 23/24 i mam wrażenie, że sen zabiera mi cenny czas, którego tak wiele już nie zostało :/

    P.S.
    Temat “sen” jakby prawie zsynchronizowany z niejakim Miraskiem 😉

    • Tomasz Onyszko on

      A dzięki. Sobie chyba wytnę i wstawie w ramkę to pierwsze zdanie.

      Równowaga to ważna rzecz. To fakt. W wielu aspektach. Nie tylko spania :).

      Co do P.S. – a to nie wiem, nie synchronizuje się i nie jestem z tym co Mirasek nagrywa na bieżąco raczej więc nie wiem co o spaniu mówił. Ale to mądry i sympatyczny człowiek więc napewno dba o to, żeby się wysypiać.

  3. Tomaszu – pytanie nie związane stricte z artykułem – kiedyś polecałeś Freedome F-Secure. Na jednym z portali o bezpieczeństwie promują od jakiegoś czasu Nord VPN jako lepszą alternatywę od Freedome. Którego z tych dwóch obecnie byś osobiście używał?

    • Tomasz Onyszko on

      W zasadzie zorientowałem się, że poprzednią odpowiedzią nie odpowiedziałem na pytanie zasadnicze: używam nadal Freedome – głównie dlatego, że nie ma nic co by mocno mnie do niego zniechęcało, odnowienie subskrypcji w Black Friday (nadchodzi) przeważnie wychodzi bardzo dobrze cenowo i wszędzie gdzie dotąd byłem mi działał.

  4. Też pracowałem w korpo, też pracowałem dużo, też mam własną firmę, też chciałem pędzić do przodu. Pytanie, a po co ? Mam pracę, zarabiam dobrze, mam czas wolny, mam rodzinę i z nią spędzam czas, mam urlop, a właściwie kilka. Zwiedzam Polskę, świat z rodziną. Na urlopie jestem ciałem i duchem, nie biorę dodatkowych prac, nie nadrabiam zaległości w pracy, po prostu regeneruję siły.
    Staram się kłaść i wstawać o stałych porach, nie zarywać nocy. Tak samo dbam o to co jem i jak funkcjonuję na co dzień, z jakimi ludźmi się stykam i w jaki sposób oddziałuje na mnie ich energia.
    Co jest ważniejsze w życiu, dobrze prosperujący biznes, czy dobre i zdrowe relacje międzyludzkie? Kolejny nowy samochód czy zabawa z dzieckiem na dworze lub w zaciszu domowym?

    • Tomasz Onyszko on

      Nie wiem co napisać. ZNaczy napiszę – niby oczywiste a jednak nie dla wszystkich. Super! Opowiadaj o tym wszystkim zapracowanym

  5. W sumie czekałem aż znowu (bo to dobre książka była) przywołasz “Mityczny osobomiesiąc” Brooksa. I zrobisz reklamę Marcinowi Kwiecińskiemu. A poważniej… To trochę jest problem tego że w legendę branży kreatywnej czy developerskiej wpisany jest crunch (zobacz co się działało przed premierą Red Dead Redemption :). Np. ja jestem teraz w typowym crunchu z trudnymi celami… I wiem ile mnie będzie kosztował powrót do… sam nie wiem normalności, zdrowia? Uświadamiam to sobie, uświadamia nam to nasz manago, każac nie zaaorać się na max. 🙂 Ale nie dowiezienie na czas będzie kosztowało. I nie wszystko da się zoptymalizowac przez nie zrobienie tego (lub zrobienie sprytnie).

Leave A Reply

Share This

Share This

Share this post with your friends!