Wpis czekał i czekał w kolejce, ale nadeszła odpowiednia chwila. Czas napisać coś o programie MVP i moim w nim uczestnictwie.

Dlaczego teraz?

Piszę to siedząc w samolocie z Amsterdamu do Minneapolis. 14 lat temu leciałem z Amsterdamu do Seattle. To była pierwsza moja podróż poza Europę.

Dużo się od tego czasu zmieniło.

Chwila na prywatę: Jeżeli w jakiś sposób dotrze to do Jacka Jelitto, to podziękowania za ten wyjazd. Dla całej ówczesnej ekipy MVP również. Było jak trzeba (oprócz tego, że przy lądowaniu w Seattle zatkało mi uszy kompletnie na 24h :)).

Lecieliśmy tam jako pierwsza grupa polskich MVP. Polski świat IT wyglądał wtedy inaczej, internet wyglądał inaczej. O chmurze publicznej to myślał pewnie tylko Jeff Bezos i kilku jemu podobnych.

Z wiekiem człowiek robi się refleksyjny. Na rozmowach z kandydatami do pracy w Predica pytam się zawsze o taki “punkt zwrotny” kariery. Co to było? Czy kojarzysz jedną rzecz, która na to wpłynęła?

Ja, gdybym miał odpowiedzieć na to pytanie, to jako jeden z takich punktów wskazałbym właśnie ten wyjazd.

Jestem MVP!

W 2004 roku życie w polskim światku IT kręciło się wokół kilku rzeczy. W świecie Windows i okolic były to grupy Usenet i portal FAQ.NET.PL. Tak było.

Dużo wtedy o tym nie myślałem, za to sporo robiłem. Własny blog W2K.PL, godziny spędzone na Usenet i na pisaniu artykułów i książek. Nieliczne konferencje (wtedy w zasadzie była jedna większa robiona przez BSI i jakieś małe spotkania społecznościowe – C2C było dużym wydarzeniem :)), do tego konferencje dostawców (np. Microsoftu).

Miałem dużo czasu, chęci i dostęp do sieci.

Rezultat? W pewien styczniowy poranek odczytałem wiadomość: Congratulations, jesteś MVP.

Wtedy to było WOW! Jestem wielki :)! I’m feeling great!

 

BTW – kolega, którego spotykają w 1:53 tego filmu, to Sean, szef programu MVP w tamtym czasie 🙂 (bardzo fajny człowiek, kilka razy mieliśmy okazję dłuuuugoo rozmawiać, co też pozwoliło mi lepiej zrozumieć program) 

BTW #2 – główny bohater tego filmu potem przez długie lata prowadził wewnętrzne (i może zewnętrzne też) konferencje MS i widać go było w Channel 9 – jak widać to wieloletnia kariera.

 

Czym jest MVP?

Nie powiem, było to miłe. Z perspektywy czasu stwierdzam, że nawet bardzo. Chociaż nie wiedzieliśmy do końca z czym to się je.

Ktoś nas docenił! Trafiliśmy do elity. Ludzie z całego świata. Microsoft.

Świat wtedy wyglądał inaczej, program wyglądał inaczej. Nasz dostęp do różnych rzeczy wyglądał inaczej.

Teraz dużo łatwiej mi napisać, czym jest program MVP (oraz inne tego typu: VMWare, Amazon, Google – każdy z nich ma podobny program).

Program MVP (lub dowolny inny) ma spełnić cele wyznaczone przez firmę. One istnieją, nawet jeśli nie są wprost komunikowane. To nie jest złe. Tak po prostu jest.

Takim celem może być polepszenie jakości wsparcia produktów (tak było zapewne kilkanaście lat temu) dzięki tysiącom ludzi, którzy całkowicie bezpłatnie pomagają innym na forach. Robiliby to tak czy inaczej, ale dzięki takiemu programowi można uzyskać też kanał zwrotny informacji do producenta. Można poprawić jakość produktu lub zweryfikować jakieś idee, które są gdzieś w planach.

Pamiętajcie –  13 lat temu nie było takich kanałów dotarcia bezpośredniego do ludzi, jakie są obecnie. Stan technologii był zupełnie inny, a smartfon, o zgrozo, w zasadzie nie istniał.

Kolejnym celem może być marketing produktu. Tak, taka grupa MVP jest wspaniałym narzędziem marketingowym. Piszą, nagrywają, występują. Są bezpośrednio u klientów i dzięki temu mogą wpływać na ich decyzje albo wpłynąć na decyzję firmy takiej jak Microsoft.

Serio! Bywało tak, że jakiś MVP potrafił rzucić temat, który wywoływał ACHA moment w grupie produktowej. Ściągano go samolotem do Redmond i wynikiem tego były na przykład zmiany w następnym Service Pack.

Warto po prostu sobie uświadomić, że za każdym takim działaniem jest określony cel, który na końcu determinuje działania firmy w odniesieniu do tej społeczności.

Czym MVP nie jest?!

Czym MVP nie jest? Na pewno nie jest zgromadzeniem jakiejś tajnej elity pokornych wyznawców Microsoftu.

Po pierwsze, to nie elita. To społeczność. Jak w każdej, znajdą się ludzie z różnych miejsc, z różnym doświadczeniem i też umiejętnościami. Były przypadki, że sami MVP musieli mocno korygować to, co inni uczestnicy wygadywali na forach, bo były to kompletne bzdury.

Nie jest też tak, że ludzie w programie są jednoznacznie nastawieni pro-MSFT i mają klapki na oczach. Co to, to nie. W ramach dyskusji z grupami produktowymi i na forach czasami strona korporacyjna ma ciężki orzech do zgryzienia. MVP są tak samo krytyczni na zewnątrz (o ile jest do tego powód).

Kim są MVP? Nie są technicznymi cyborgami. Nie są często nawet super specjalistami. Są ludźmi, którym chce się poświęcić trochę czasu na przekazanie swojej wiedzy innym lub pomoc.

Lub są ludźmi, którzy mają na tyle dobrą wiedzę o biznesie i technologii, że stanowi to wartość dla drugiej strony w postaci wkładu, jaki wprowadzają w rozwój usługi.

A przy okazji spełniają założenia i cele całego przedsięwzięcia (patrz paragraf wyżej).

Co dało mi MVP?

Tak jak wspomniałem – dużo. Nie tyle przez samo uczestnictwo w programie jako takim bezpośrednio. To co najważniejsze – poznałem LUDZI z innego środowiska i zobaczyłem inną RZECZYWISTOŚĆ.

LUDZIE! Kontakty z nimi. Interakcja z ludźmi z innych krajów o podobnym profilu i doświadczeniu.

Przekonaliśmy się nagle, że to nie są jakieś odjechane cyborgi na piedestale, ale tacy sami jak my specjaliści. Mają podobną wiedzę, mają podobne problemy. Czasami wiedzą więcej, czasami mniej niż my. I że po prostu można z nimi porozmawiać.

To samo jeżeli chodzi o grupę produktową. Uwierzcie! Ludzie w grupach produktowych (czy to Microsoft, czy Amazon) to nie są jacyś totalnie odjechani eksperci. Oczywiście, są i tacy. Ale większość z nich to po prostu ludzie tacy jak ty i ja, którzy akurat pracują w tej czy innej firmie. Mają też dostęp do zasobów, do których akurat wy dostępu nie macie. Stąd często bierze się ich większa wiedza.

Poznanie tych ludzi, nawiązanie z nimi kontaktów, a nawet przyjaźni, które często trwają do dziś, jest jedną z największych korzyści z całego programu.

RZECZYWISTOŚĆ! To co nas różniło wtedy i często różni też teraz, to rzeczywistość, w której działamy i poziom, z którego patrzymy. Z punktu widzenia jednej firmy i jednego kraju, pewne rzeczy mogą nie mieć sensu. Z punktu widzenia ludzi pracujących nad ogólnymi rozwiązaniami – one mają perfekcyjny sens. Lub są kompromisami, które muszą być podjęte, żeby spełnić jakiś szerszy cel.

Uczestnictwo w MVP było jednym z pierwszych elementów, które pozwoliło mi zacząć to widzieć. Rozmowy z osobami, które podejmowały strategiczne decyzje na lata do przodu (spędziłem przy pierwszym MVP Summit popołudnie w małej grupie z Kimem Cameronem, nie za bardzo nawet wiedząc wtedy kim on jest :)).
Możliwość poznania ich punktu widzenia, rozmowy o konceptach i kierunkach, ich przewidywaniach co do technologii i punktu spojrzenia na to – to było COŚ! Nie wspominając o tym, że po prostu zobaczenie, że są normalnymi ludźmi, którzy też czasem opowiadają kiepskie dowcipy (na przykład).

Połączenie tych dwóch rzeczy, czyli nagła możliwość zobaczenia tego, jak działają LUDZIE w innej RZECZYWISTOŚCI, do której my dopiero wchodziliśmy. Możliwość porozmawiania o tym w dowolnej chwili z kimś z RPA, Słowenii czy Holandii!

Otwarcie na inną rzeczywistość i doświadczenia, to druga największa korzyść z całego uczestnictwa w tym programie!

Ucz się języków, mały chłopczyku!

Jest też część czysto praktyczna. Pierwszy wyjazd do Stanów na MVP Summit, poznanie tych ludzi i kilka dni spędzonych w międzynarodowym towarzystwie, pozwolił mi się otworzyć na rozmawianie w języku innym niż ojczysty.

Mało znany fakt: angielski to język, którego nigdy formalnie się nie uczyłem, poza zaliczeniem wymaganych poziomów na studiach. Uczyłem się tylko rosyjskiego i niemieckiego, w których w zasadzie nic nie potrafię powiedzieć. Angielskiego uczyłem się z gier komputerowych i tekstów piosenek Iron Maiden i Metallica :)!

Dlaczego o tym wspominam?

Może trudno w to uwierzyć, ale teraz na rekrutacjach, często największym problemem u naszych kandydatów jest znajomość języka jako takiego lub otwartość na posługiwanie się nim. Nawet jeżeli ktoś zna angielski to BOI się mówić.

Jeżeli czujesz, że to dotyczy ciebie – PRZEŁAM SIĘ. Udział w międzynarodowej społeczności, takiej jak chociażby program MVP, jest dobrym sposobem na to!

Dla mnie takim przełomem był wyjazd na pierwszy MVP Summit.

13 lat później – proszę, lecę do Stanów w roli członka zarządu Predica. A to wszystko zaczęło się tak naprawdę gdzieś wtedy.

 

MVP dziś!

A dzisiaj?

Tak zwany DISKLAJMER: Pisząc to, nie wiem czy będę MVP w kolejnym roku. Właśnie trwa cykl ponownej ewaluacji w ramach programu. Zdecydowałem się w nim uczestniczyć dalej, czyli przekazałem listę swoich aktywności, ale czy jest ona zgodna z obecnymi celami programu – to się okaże. Jeżeli się okaże, że jednak nie – dużej straty nie będzie (tu korekta: eeej, a te supermocne torby na zakupy??). Dla mnie program MVP spełnił swoje zadanie 13 lat temu.

Prawda jest taka, że wszystko się zmienia. Program MVP 13 lat temu i teraz to dwie różne rzeczy. Zarówno od strony firmy Microsoft, jak i mojej personalnej: Tomka Onyszki.

Nadal miło być wyróżnionym.

Nadal działa to dobrze na zewnątrz. Marka MVP w szczególności poza Polską jest dobrze rozpoznawana i dobrze działa w pierwszym spotkaniu z klientem.

Dla mnie osobiście, udział w programie nie jest już celem. Jeżeli będę MVP, bo ktoś dojdzie do wniosku, że to co robię zgrywa się z celami programu i na to zasługuję – miło. Jeżeli nie. Cóż. Taka droga.

Są osoby takie jak np. Ziemek Borowski (Ziemek! Szacunek za całokształt!), które podjęły aktywnie decyzję o tym, że nie chcą w tym już uczestniczyć. Ich cele nie zgrywały się z celami programu.

Program jako taki nadal otwiera wiele dróg i możliwości. Możliwość interakcji z innymi poprzez listy i fora. Możliwość wystąpienia na konferencjach poza Polską. Możliwości interakcji z grupami produktowymi i wymiany doświadczeń.

Jeżeli współgra to z waszymi celami – na pewno nie zaszkodzi. Możecie jednak też zrealizować to bez uczestnictwa w tym czy innym programie.

 

Twój własny MVP!

Rzeczywistość dookoła nas się zmieniła i prawda jest taka, że dostęp do tego, co dał mi program MVP, każdy z was ma na wyciągnięcie Skypa, Facebooka, Slacka, Yammera… (dopiszcie jeszcze inne dowolne narzędzie).

Jeżeli jesteście aktywni, dacie się poznać. Jeżeli dacie się poznać, ludzie to zauważą.

Jeżeli jesteście na konferencji, podejdźcie i poznajcie speakerów, poznajcie ludzi z Microsoftu lub innej firmy. Te KONTAKTY liczą się bardziej, niż formalna nagroda czy tytuł.

Możliwości interakcji, dostępu do wiedzy i ludzi się zmieniły. Nawet jeżeli nie będę MVP, będę miał nadal do tego dostęp. Może nie będę miał wiedzy o rzeczach pod NDA, ale cóż… Nie są one aż tak potrzebne :).

Ważne jest to, abyście zaplanowali i wykonali swój własny program MVP.

Jeżeli nie macie perspektywy pracy z ludźmi z innych krajów – POSZUKAJCIE JEJ. Znajdźcie grupy lub fora, gdzie możecie z nimi nawiązać kontakt, zacznijcie się w nich udzielać.

Jeżeli nie byliście za granicą – WYBIERZCIE SIĘ. Znajdźcie konferencję lub inne wydarzenie i pojedźcie tam. Co najważniejsze – bądźcie aktywni. Podejdźcie, poznajcie innych ludzi, nawiążcie kontakty.

Ludzie, o których możecie mieć wyobrażenie, że są specjalistami do których wam daleko i są niedostępni, są przeważnie na wyciągnięcie ręki i pierwszego “Hi, I’m … How are you?“.

Warto poznać ich, ich perspektywę na technologię, świat, karierę i życie.

W zasadzie chyba to chciałem napisać, gdy zaczynałem ten wpis :). MVP było tylko przyczynkiem. Jakoś długo mi zeszło :).

Tym bardziej cieszę się i dziękuję, jeżeli doczytałeś do tego miejsca!

Teraz idź i stwórz swój własny program MVP :)!

About Author

12 Comments

  1. Tomek, świetny wpis! Super pokazana sprawa czym MVP jest. Wśród wielu osób bycie MVP oznacza bycie ekspertem najwyższej klasy a to przecież normalni ludzie, tacy jak Ty czy ja, którzy pomagają innym i propagują technologię, opowiadając często o trudnych tematach w prostych słowach 🙂

    • Tomasz Onyszko on

      Dokładnie tak jest. Z tymi super ekspertami to naprawdę różnie bywa, ale ciekawe i fajne jest, że jak ktoś naprawdę daje ciała, to społeczność sama go “wyczyści”. Były takie przypadki już :).

  2. Mały troll on

    Są też jednostki, które od dawna nic nie propagują, na technologii niespecjalnie się znają, w community się nie udzielają, a polskimi MVP są od wielu lat w swoich dziedzinach :O. Co więcej w tak zwanym community są to postaci niespecjalnie lubiane lub jawnie obśmiewane :D. Zasługi z przeszłości? Znajomości w MS? Działalność komercyjna przynosząca kaskę dla MS? Kto wie…

    • Ooo … nie wiedziałem, że aż taką mam opinię w Community :). Nie ma to jak jasny i prosty „feedback”.

      A co do meritum: i tutaj piękno tego jest takie – to jest kompletnie decyzja firmy, która organizuje program. Jakie są kryteria, kto decyduje i na jakiej podstawie je podejmuje – ogólnie nie mam dokładnego pojęcia, mam jakieś przesłanki, ale tez maja prawo podejmować takie decyzje, jakie chcą.

      Jeżeli ktoś w Community uważa, że są błędne jedyna droga żeby je korygować to jasno przekazywać swoją opinie do ludzi się tym zajmujących. Okazje ku temu są – ostatnio nawet przy okazji konferencji była tutaj MVP lead dla CEE.

      Inaczej tego się nie skoryguje, o ile jest co korygować.

      PS: akurat pewnie niedługa będą mieli okazje co do korekty mojej osoby :). Zobaczymy

      • Hej Tomku. Kryteria (wytyczne?) odnośnie bycia Microsoftowym MVP są w miarę jasno sprecyzowane (np. w tym miescu: https://mvp.microsoft.com/en-us/pages/what-it-takes-to-be-an-mvp). Pamiętam, że nominując do tytułu uzupełniamy formularz w którym opisujemy swoje lub czyjeś aktywności w każdym z wyraźnie określonych obszarów. Natomiast z tego, co zrozumiałem z wypowiedzi poprzedzającej Twoją, wynika że w programie znajdują się osoby, które nijak nie spełniają jego własnych kryteriów.

        No, ale takie prawo korpo, że może sobie kszatłować korpo-rzeczywistość według własnego widzimisie :(.

        Btw. kolejny dobry tekst! Pozdrawiam.

        • Tomasz Onyszko on

          Dokładnie – takie prawo korporacji. Oprócz tego trzeba pamiętać, że ktoś podejmuje decyzję na podstawie danych, które dostaje i ich weryfikacji. Jeżeli coś przeszło co nie powinno – jedyny sposób żeby to skorygować to po prost dać feedback

  3. drogi trolu, nie zrozumiales lub przeczytales tylko pierwsza czesc. caly ten tekst jest o tym (przepraszam Tomku ze byc moze przekrecam Twoje slowa) ze program stypendialno-promocyjny (dosc tani) jakim jest MVP daje efekt jesli obie strony sa odpowiednio zaangazowane. ale przede wszystki akcelerowana osoba. i ze nie musisz byc MVP by podobne w skutkach efekty osiagnac samemu. ale tez – to samodzielna decyzja MSFT kto lepiej da sie „przyspieszyc” aby osiagnac cele MSFT. i tak – nic w tym zlego, zwl ze Microsoft jak malo ktory vendor zyje z tego ze partnerzy BUDUJA na jego rozwiazaniach.

Leave A Reply

Share This

Share This

Share this post with your friends!