Facebook ostatnio zyskał trochę uwagi w świecie. Niekoniecznie takiej, o jakiej można marzyć, ale cóż…

O samej “aferze” z Cambridge Analytica (lub jej nowej odsłonie) napiszę niedługo. Dziś trochę o efektach samej afery dla was jako użytkowników Facebooka.

Wielu z nas korzysta z Facebooka. Ale już na założeniu, że większość – można się przejechać. Gdy na konferencjach pada pytanie “Kto używa Facebooka?”, czasami na sali podnosi się tylko kilka rąk.

Dla tych, którzy go jednak używają: w ustawieniach pojawiło się kilka zmian, na które warto zwrócić uwagę.

 

Uwaga!

Dostawcy usługi niekoniecznie zależy na tym, żebyście dokładnie przeczytali czego dotyczą zmiany i skorzystali z nowych ustawień.

Wprowadzić nowe funkcje to jedna rzecz. Przekazać informację o nich, to druga. Dostawcy usług takich jak Facebook znają doskonale jedną prawdę o nas wszystkich:

NIE CZYTAMY TEGO, CO AKCEPTUJEMY W APLIKACJACH JAKO WARUNKI ICH UŻYWANIA!

Oczywiście, od każdej reguły jest wyjątek. Niektórzy zapewne czytają. Informacja dla nich: JESTEŚCIE W MNIEJSZOŚCI. Gratulacje!

To samo z nowymi ustawieniami, które pozwalają wam kontrolować rzeczy związane z prywatnością korzystania z usługi.

Wprowadzić je, to jedno. To, jak się je dostarczy i czy wyeksponuje się opcję “Zgadzam się” czy “Nie, dziękuję”, to już zupełnie inna para kaloszy.

Co warto poklikać w ustawieniach Facebooka, jeżeli już go używacie?

Co się zmieniło i co warto kliknąć? Pierwsze z brzegu: Face recognition.

Tak właśnie. Facebook rozpoznaje wasze twarze na zdjęciach. To nie jest funkcja wprowadzona teraz. Rozpoznawanie twarzy było aktywne już od dawna – można to było łatwo zaobserwować w opisach zdjęć wrzucanych przez was na FB.

W tej chwili macie opcję wyłączenia tej funkcji. UI, w szczególności w mobilnej wersji jest zrobiony tak, abyście tego nie zrobili (najłatwiejsza opcja prowadzi do pozostawienia tej opcji włączonej).

Jak widać po poniższej rozmowie (nomen omen na FB), opis też nie jest chyba do końca jasny.

Jeżeli po prostu przeszliście przez ustawienia zaproponowane w aplikacji mobilnej, to macie tę opcję włączoną. Jej wyłączenie jest proste, a poniżej jedyna sensowna opcja ustawienia dla tej funkcji:

Reklamy? Nie, dziękuję!

Reklamy! Facebook z czegoś musi żyć. Żyje z nas. Teraz możecie zerknąć (co prawda tylko na wierzchołek góry lodowej, jaką jest machina przetwarzania danych FB) i kontrolować, kto próbuje się do was dostać z reklamami.

W sekcji “Ads -> Adertisers you’ve interacted with” dostępne są dla was trzy opcje:

  • Who have added their contact list to Facebook: Lista firm, które wrzuciły do narzędzi FB listę kontaktów (tak, można to zrobić, jeżeli zarządzasz reklamami), do których lub na podstawie których chcą dostarczać swoje reklamy.  Tutaj z założenia… usuwamy wszystkich (przynajmniej ja tak robię).
  • Who’s website or apps you’ve used: lista firm, z którymi mieliście jakąś “relację”. Czasami nieświadomie. To, czy kogoś usuniecie lub nie – to już wasza decyzja.
  • Whom you’ve visited i Who’s ads you’ve clicked: Jak wcześniej, to są reklamy firm, z którymi “coś was wiąże”. To “coś”, to może być po prostu kliknięcie w ich reklamę. Czy kogoś pozostawicie, to wasza decyzja, ale warto to przejrzeć, żeby poprawić jakość tego, co dostajecie.

Jak widać poniżej, ja w tych kategoriach zrobiłem dosyć drastyczne porządki:

Jak już przerzedzicie swoją listę reklamodawców, pamiętajcie, aby przejrzeć te kilka ustawień, które mogą uczynić wasze życie z FB znośniejsze:

Tylko tyle i aż tyle. Listę reklamodawców warto przeglądać raz na jakiś czas i przeczyścić to, co nowego się tam pojawi.

A co do samego Facebooka, afer i reklam. Przeczytałem ostatnio dobry artykuł o tym, jak firmy mogą i budują swój biznes na zaspokajaniu potrzeb użytkowników. Polecam – Divine Discontent: Disruption’s Antidote.

“(…) This analysis applies to Facebook and Google, two of the other companies in that chart, more than you might expect. While the two companies’ revenues are based on advertising, the attractiveness to advertisers rests on consumers using both services. Both, though, are disadvantaged to an extent because their means of making money operate orthogonally to a great user experience; both are protected by the fact would-be competitors inevitably have the same business model.

That is why, for all four companies, the first place to look for weaknesses is not in the supplier base or distribution or even regulation: it is with the end users. hat is why it matters that Amazon is the most popular company in the United States, why Apple and Google continue to have two of the most respected brands, and why Facebook is right to be more concerned about the PR effect of its scandals than the regulatory ones. (…)”

Nie oszukujmy się. Zmiany opisane powyżej, jak i zapowiedziane funkcjonalności (takie jak możliwość skasowania swojej historii w FB)  nie pojawiają się dlatego, że Facebook nagle zaczął dbać o naszą prywatność.

To, o co naprawdę dba, to o to, abyśmy czuli się pewniej korzystając z ich serwisu i NADAL z niego KORZYSTALI. Nawet jeżeli to pozory kontroli, to dobrze działają na nasze samopoczucie, a to pomaga FB nadal oferować to, co jest jego najlepszym towarem – nasze profile.

 

Zdjęcie głowne: SkyLuke8 z Visual Hunt CC BY-NC-ND

About Author

Leave A Reply

Share This

Share This

Share this post with your friends!