Im starszy się robię, tym bardziej staję się republikaninem. Niekoniecznie od strony poglądów politycznych i społecznych, ale zdecydowanie, gdy chodzi o podejście do mojego czasu i pracy.

No dobrze. Powiem wprost: będzie o PIENIĄDZACH.

I to nie byle jakich pieniądzach. Będzie o pieniądzach, które powinny być zbierane, a nie są. Powinny być wypłacane, a nie są.

Taka rola nestora (hihi), żeby czasami zadawać różne pytania o to, co niekoniecznie oczywiste i wygodne.

Tym razem padło na konferencje.

Ostatnio odbyłem kilka rozmów z organizatorami mniejszych i większych konferencji w naszym kraju raju.  Przebieg był zawsze podobny. Szło jakoś tak (skrót bez wpływu na sens całości):

(Ja): Hej, co tam?

(Org)anizator: A wiesz, robimy znowu konferencję. Większą. Poprzednia była super. Teraz robimy lepszą.

(Ja): Super. A czemu nie zrobicie płatnej?

(Org): A wiesz, myślałem o tym. Ale co ludzie powiedzą?

Ale jak to? Czy to coś złego?

 

To kosztuje…

Kilka faktów z punktu widzenia lamera. Dlaczego lamera? Konferencji nie organizowałem, ale w nich uczestniczyłem i obserwowałem.

Ludzie nie przychodzą na konferencję, jeżeli nie płacą za uczestnictwo. Takie są fakty. Jeżeli nie ma opłaty za uczestnictwo, duża liczba osób nie pojawia się. Organizatorzy to wiedzą i pod to nawet planują różne rzeczy.

KONFERENCJE KOSZTUJĄ!

I nie chodzi tutaj o proste do policzenia koszty typu wynajęcie sali, materiały, pizza itp. Konferencje kosztują przede wszystkim dużo CZASU i ENERGII, jakie wkładane są w ich organizację. Często z pomocą własnej sieci kontaktów, znajomych, rodziny itp.
Środki angażowane przez organizatora są naprawdę duże.

Bo koszty to też ściągnięcie odpowiedniej klasy prelegentów, zapewnienie odpowiedniego miejsca, obsługi technicznej.

Moglibyście się zdziwić, ile kosztuje zapewnienie odpowiedniej klasy obsługi WiFi w takiej przestrzeni jak centrum konferencyjne czy hotel (na szczęście większość ma to już dobrze zrobione).

Konferencja kosztuje prelegentów. Znowu – nie chodzi o rachunki i ich pokrycie. Kosztuje ich, ponieważ muszą się przygotować, poświęcić swój czas na przylot/dojazd, podzielić się swoją wiedzą. Odpuścić sobie zajęcia, którym zazwyczaj się w tym czasie poświęcają.

Warto o tym pamiętać.

 

Chcesz wysokiej jakości? A skąd ona ma się wziąć?

Każdy chce, żeby jego czas poświęcony na uczestnictwo w konferencji się zwrócił. Zwrócił w kwestii doświadczenia, uzyskanej wiedzy itp.

Rolą organizatora jest zapewnienie tego. A jak ma to zapewnić bez środków? Wpadliście na to?

Dokładnie. Zapewnienie wam odpowiedniej jakości i “doświadczenia”wyniesionego z konferencji wymaga włożenia odpowiedniego wysiłku i środków.

Ściągnięcie prelegentów, opłacenie ich podróży (czasami przelotów), hotelu itp. Zapewnienie odpowiedniej oprawy, nagranie całości i wyprodukowanie.

Ale przecież to i tak się teraz dzieje?

Tak, to prawda. Tylko często dzieje się dlatego, że ktoś poświęcił swój czas i energię jako ochotnik lub jest to opłacone przez sponsorów.

 

Sponsor

No właśnie. Magiczny sponsor. Komercja, reklama i w dodatku chcą nam coś przekazać.

Dokładnie. Jeżeli pojawia się sponsor, to jego celem nadrzędnym nie jest zapewnienie nam smacznych przekąsek, ale możliwość zdobycia naszej uwagi lub danych kontaktowych.

Jeżeli mu tej uwagi nie poświęcicie i nie będzie z tego odpowiedniego zwrotu, to i sponsor nie będzie się więcej pojawiał.

Nie ma się więc co na sponsora krzywić i warto poświęcić mu chwilę na rozmowę lub zainteresować się jego ofertą. To pomaga podjąć decyzję w przyszłości.

Mam też swoje przemyślenia dla kolegów “organizatorów” poparte rozmowami z kolegami “kapitalistami”, ale to temat na osobny wpis, więc skracając – tylko kilka głównych punktów:

  • Organizatorze, jeżeli chcesz ściągnąć na konferencję sponsora, to zastanów się, jaka jest w tym wartość dla niego. Magiczne “pakiet sponsorski i możliwość zamieszczenia logo na prezentacjach” to nie jest wartość.
  • Konferencje głównie służą budowaniu marki, chyba że ktoś jest w branży sprzedaży software albo masowej rekrutacji.
  • Organizatorze, jeżeli twierdzisz że twoja konferencja jest skierowana do “osób decyzyjnych”, a w agendzie masz “analiza bitów we fladze o nazwie NUM1807 serwera SQL”, to coś się w tym przekazie rozjeżdża. Przemyśl to.

 

 

Konferencje powinny być płatne!

Po tym przydługim wstępie doszliśmy w końcu do sedna: według mnie, konferencje powinny być PŁATNE. Nie ma nic złego w tym, żeby wyznaczyć cenę za uczestnictwo.

Oczywiście, nie wszystkie. Są spotkania grup użytkowników, są spotkania organizowane przez pasjonatów. Te pewnie pozostaną w takiej formie jak dotąd.

Tak samo, jeżeli wydarzenie jest wyraźnie sponsorowane przez określoną firmę lub ma jednoznaczny cel,
np. proces rekrutacyjny. Wtedy jednak nie obrażajmy się, że ktoś chce na tej konferencji coś sprzedać lub pozyskać nasze dane.

Są też inne rozwiązania. Za granicą spotkałem się z modelem opierającym się na rocznej składce grup użytkowników, z której właśnie pokrywa się koszty prelegentów i organizacji wydarzeń. Co kraj, to obyczaj.

Odejście od modelu “konferencja musi być darmowa, a koszty pokrywają sponsorzy” pozwala wg mnie na kilka rzeczy:

  1. Wzrost, który nie jest ograniczany corocznym cyklem poszukiwania firm, które znajdą w kieszeni jakieś wolne kwoty. Świetnym przykładem są konferencje typu SQL Day organizowany przez SQL UG (szacun, chłopaki!) czy DevDay (szacun!!!), chociaż na żadnej z nich jeszcze nie byłem (czas to zmienić). Wzrost pod względem skali, długości, możliwości zapewnienia odpowiedniego zestawu prelegentów, ogólnie – jakości imprezy. Dopiszcie dalej, co uważacie w takim wypadku za ważne. Bez wzrostu w formie, jakości lub zmian w formule, każda konferencja czy seria wydarzeń będzie zdążała ku upadkowi.
  2. Dostarczenie lepszej “wartości” (powiązane z poprzednim). Założenie z góry odpowiedniego budżetu i sposobów jego realizacji, pozwala na zbudowanie czegoś o wiele lepszego niż konferencja “dogrywana” za każdym razem i polegająca tylko na możliwości znalezienia odpowiedniego zestawu sponsorów.
  3. Zaangażowanie! Tak, i to z wielu stron. Dla organizatorów staje się to przedsięwzięcie o innej skali i stopniu ich odpowiedzialności, jak i komfortu (nie robię czegoś po godzinach, jest to normalne, komercyjne przedsięwzięcie) .

Może się mylę, ale uważam, że wpływa to też na odbiór i przygotowanie się do wydarzenia przez prelegentów (ktoś przecież płaci za ich wystąpienie).

Zaangażowanie uczestników! Tak! To pokazuje każdy projekt i wydarzenie – jeżeli ktoś zainwestował w takie wydarzenie jakąś wartość (czas, pieniądze), to więcej oczekuje, ale też bardziej się angażuje.

 

Jak zwykle, to tylko moje subiektywne odczucia, więc z chęcią poznam waszą opinię. Zarówno tych, którzy na konferencjach bywają, jak i tych, którzy je organizują.

Ja jestem gotów płacić za udział w konferencjach. A wy?

A jeżeli nie chcecie lub nie możecie zapłacić za taką konferencję, jest zawsze jeden skuteczny sposób na uczestnictwo w niej :):

ZGŁOŚCIE SESJĘ I ZOSTAŃCIE PRELEGENTEM!

 

Zdjęcie: peterned z VisualHunt.com CC BY-NC-SA

About Author

Leave A Reply

Share This

Share This

Share this post with your friends!