“Dlaczego nie lubisz tego Bitcoina, Tomaszu?”

“Tak mi wygląda, że ty do tego całego blockchaina podchodzisz jakoś sceptycznie. Prawda?”

Ale, że kto? JA!?! Ależ skąd! Ja kocham blockchain!

Faktem jest, że ostatnio kilka razy usłyszałem takie pytanie, więc postanowiłem się z nim skonfrontować.

Oprócz tego, cóż może lepiej wpłynąć na statystyki zapomnianego bloga niż pisanie o CRYPTO!? Najlepiej jeszcze z uwzględnieniem prognoz kursu Bitcoina na następne 12 miesięcy w oparciu o analizę techniczną.

Nie ma co czekać. Tomasz i crypto: WSZYSTKO OPISANE PROSTO! KAWA NA ŁAWĘ!

Czego nie będzie.

Żeby nie było rozczarowań, od razu napiszę, czego nie znajdziecie w tym wpisie:

  • Nie będzie przeglądu kryptowalut, modeli portfeli i porad inwestycyjnych.
  • Nie będzie analizy poszczególnych kryptowalut pod rozmaitymi kątami.
  • Nie będzie wróżenia, jak będą zmieniać się kursy krypto i jak na tym zarobić.
  • Nie będzie wyliczeń, czy opłaca się kopać krypto i jakie…
  • Nie będzie.

W skrócie: nie będzie o tym, jak się wzbogacić w krótkim czasie na krypto, żyć jak młody bóg i osiągać profity.

Chwila przerwy. Dajmy spokojnie wyjść 90% ludzi, którzy trafili tutaj przez wyszukiwarkę i hasło “Bitcoin”.

(…)

Teraz dla tych pozostałych 10% – kilka przemyśleń.

Ja i blockchain.

Czy mam problem z blockchainem? Czy jestem sceptycznie nastawiony?

Skądże! Uważam, że jeżeli macie dla niego odpowiednie zastosowanie, to jest to naprawdę fajny kawałek technologii. Dzięki swoim właściwościom ma szanse rozwiązać kilka konkretnych problemów.

Jedyny problem jaki mam, to taki, że uważam, iż blockchain średnio nadaje się do wbijania gwoździ. Do malowania ścian też się nie nadaje. Kapelusza na nim nie zawiesisz.

 

A może by tak listę zakupów na blockchaina? (Hej, właśnie rzuciłem pomysł na biznes!) Da się! Rozproszona, publicznie dostępna, zaufana lista zakupów!

Technologicznie perfekcyjnie pasuje. Tylko pytanie – czy potrzebujemy rozproszonej, publicznej, potwierdzonej w taki sposób, jak robi się to na blockchainie – listy operacji na liście zakupów?

Przy okazji – jeżeli ktoś nie wie, jak działa blockchain albo chciałby się dowiedzieć trochę więcej, to jest bardzo dobry dokument NIST w temacie: Blockchain Technology Overview (draft).

Blockchain nie rozwiązuje dowolnego problemu na świecie i nie nadaje się do rozwiązania każdego z zagadnień.

Nawet jeżeli pasuje technologicznie, to zastosowanie blockchaina jako technologii niekoniecznie daje jakieś benefity, których nie dałoby zastosowanie bardziej “tradycyjnej” technologii.

Szybki przykład, o co mi chodzi:

  • Firma prowadzi program lojalnościowy.
  • Przyznaje punkty za określone działania lub zakupy.
  • W zamian za punkty, użytkownik może wybierać jakieś nagrody ze sklepu firmy.

(UWAGA: Przykład wymyśliłem ad-hoc w trakcie pisania posta, więc zapewne ma dziury, ale z drugiej strony – dokładnie takie programy ruszają w tej chwili.)

Firma ogłasza, że wprowadza REWOLUCJĘ!  Program lojalnościowy oparty o BLOCKCHAINA! Akcje idą w górę, inwestorzy fetują! Firma wkracza w prawdziwą cyfrową rewolucję.

Czy blockchain jako technologia tutaj pasuje? Tak:

  • Mamy transakcje, które mogą być odnotowane centralnie.
  • Mamy operacje, które muszą być niezaprzeczalne (nabycie punktów, wydanie ich).

Wygląda jak perfekcyjne zastosowanie. Tylko… w tym konkretnym przypadku, czy zastosowanie blockchaina daje coś, czego nie daje rozwiązanie zbudowane w tradycyjnym modelu typu baza danych (No, SQL oczywiście, gdzieżby relacyjna)?

Nie!  Rozwiązanie to nie wymaga żadnej z właściwości technologii takiej jak blockchain:

  • Dystrybucji bazy danych i możliwości wykonywania operacji na niej (w modelu publicznym)
  • Braku centralnego ośrodka zaufania przy jednoczesnym zachowaniu zaufania dla całości danych i możliwości ich weryfikacji.

Co innego, gdyby:

  • Firma chciała stworzyć jedno miejsce, w którym można by gromadzić informacje o tym, jakie punkty lojalnościowe człowiek gromadzi w różnych programach.
  • Wiele organizacji zgodziłoby się zbudować i udostępnić swoje “programy” w ramach jednej platformy.
  • Użytkownicy mogliby przenosić / wymieniać zdobycze punktowe z jednej sieci do innej.

Otwarta dla wielu uczestników platforma do programów lojalnościowych, z której może skorzystać każda z firm czy organizacji, chcących uruchomić coś takiego jak program lojalnościowy!

O! I nad tym można by się już pochylić.

To jest mój problem:

Jako rozwiązanie dowolnego problemu ktoś próbuje teraz wykrzyczeć: BLOCKCHAIN!, przekrzykując tego, kto przed nim krzyknął AI!

Ja staram się zawsze zadać pytanie: “Czy to coś daje?” Szczerze? Często odpowiedź jest negatywna.

Pewnie dlatego, że się na tym nie znam (a piszę o tym, bo wiadomo – u nas każdy jest EKSPERTEM)!

 

Bitcoin i inne krypto

Pisząc o blockchainie, nie sposób nie wspomnieć o krypto. Krypto przecież buduje teraz fortuny, rozpala głowy i przepala węgiel na całym świecie.

Nie inwestujesz w krypto!?  Przegapiasz pociąg do fortuny! Tracisz szansę! #TYLEPRZEGRAĆ #LOOSER

To jest jeden z kolejnych problemów powiązanych z blockchainem. Większość ludzi nie jest w stanie oderwać blockchaina jako technologii od zastosowań typu kryptowaluty. Było niestety to widać najlepiej na webinarze u Maćka Anieserowicza Blockchain bez tajemnic, który IMO (moja opinia laika, mogę mieć swoją, a co! ) był słaby i najbardziej cierpiał właśnie z powodu powiązania blockhain == bitcoin i inne crypto.

Blockchain jako koncept i technologia istniał przed krypto walutami. Faktem jest, że pierwsze i jak się okazało – duże zastosowanie to właśnie sieć Bitcoin stworzona przez Satoshi Nakamoto.

Dla zainteresowanych samym Bitcoinem polecam jako dobry wstęp zebrane w jednym miejscu wypowiedzi Satoshi i innych z forum i list dyskusyjnych – The book of Satoshi.  Inne swoje “czytadła” z zeszłego roku spisałem tutaj, też zachęcam do przejrzenia. 

UWAGA: To co piszę, to moja osobista opinia! Nie mam poparcia w dowodach, analizach, dokumentach i kryptowalutach!

Jaki problem mam obecnie z krypto? W zasadzie sprowadzający się do jednego: INWESTYCJA!

To co dzieje się od jakiegoś czasu z większością krypto, nie ma żadnego uzasadnienia innego niż określone słowem CHCIWOŚĆ.

Grred

 

Zdjęcie: annalise.ellen on VisualHunt.com /CC BY-NC

Słowo krypto dotarło pod strzechy i wiele osób nagle pomyślało, że to dobry sposób, by szybko zarobić. I tak nagle ceny wywindowały się do góry, co spowodowało, że jeszcze więcej osób pomyślało, że warto na tym zarobić.

Choć wzrasta liczba osób, które inwestują, to spada liczba osób rozumiejących, co robią lub co za tym krypto stoi. A to wypada nazwać spekulacją, a nie inwestycją.
Wielu ludzi na tym zarobi. Wielu straci. Ale warto nazywać rzeczy po imieniu.

Na marginesie:

Ciekawe, ile osób “inwestujących” w Bitcoina myśli o tym, jaki to ma wpływ na środowisko. Daleko mi od bycia eko-terrorystą, ale warto być świadomym tego, że Bitcoin żre naprawdę dużo energii. Żeby osiągnąć lepsze wyniki i żeby to się opłacało – ta energia musi być tania. I tak krypto rewolucja napędzana jest węglem, który idealnym paliwem nie jest. A tej energii trzeba naprawdę DUŻO już w tej chwili. I to zapotrzebowanie będzie rosło.

Krypto, przynajmniej w postaci Bitcoina, traci właściwości do których zostało stworzone: wymiana wartości. W chwili, gdy w maksymalnym momencie koszt transakcji doszedł do 55 USD, z nieustalonym czasem zamknięcia tej transakcji i jej ceny wahającej się oo kilku do kilkudziesięciu procent – to jest ruletka.

Tak samo, jeżeli chodzi o traktowanie krypto jako środka przechowywania wartości. Ktoś, kto wszedł w to rok temu, zarobił dużo. Ktoś, kto wszedł kilka miesięcy temu – stracił dużo i w zasadzie nie wie, jaka będzie wartość za rok lub dwa – może być kilka razy większa, może być warta 0 (ok, przesadzam).

A wszystko dlatego, że za wartością nie podąża model biznesowy i użycie krypto.

Tak, wiem, nie rozumiem rewolucji i tego, że właśnie upada establishment.

Wiem też jedno, jak upadnie establishment, nadal za rzeczy będzie trzeba płacić i nadal będzie potrzebne coś, co pozwala nam w sensowny sposób przechowywać zapisy o tym, ile “uznawanej” wartości posiadamy.

I tu krypto wydaje się by dobrym rozwiązaniem, ale w obecnej postaci jeszcze nim nie jest. Poczekajmy kilka lat. Zobaczymy jak to się zmieni.

Nie każde krypto to Bitcoin

Warto o tym pamiętać. To, co obserwuję teraz, to odchodzenie firm od Bitcoina jako formy wykonywania transakcji (zmienność ceny, koszt transakcji), przykładem mogą być chociażby Steam czy Stripe (jeżeli nie wiecie, Stripe naprawdę jest popularny za wielką wodą).

To oznacza, że jest mniej przypadków, w których wartość wynika z działania ekonomicznego (coś sprzedaję, wytwarzam, za co ludzie mi płacą) powiązanego z Bitcoinem.

Tak, wiem, że w tej chwili wchodzą zmiany, które powinny udrożnić kanał transakcji i poprawić sytuację w tym zakresie. Zobaczymy, jak to się rozwinie.

Z drugiej strony – mamy takie krypto jak ethereum czy ripple, z którymi powiązane jest dostarczanie konkretnych usług (dostęp do maszyny ethereum czy rozliczenie transakcji w przypadku ripple).

To powoduje, że ich używanie powiązane jest z usługą lub “towarem” czy to w rozumieniu fizycznym, czy elektronicznym (rozliczenie transakcji), które użycie krypto realizuje.

W takim wypadku, w dłuższym czasie metody te będą generowały wartość “wewnętrzną”, nie tylko powiązaną z możliwością ich wymiany na waluty tradycyjne i  zarabianiu na zmianach ich kursu.

Czy to wypali? Nie wiem. Ale wszystko wskazuje na to, że tego typu modele mają szansę powodzenia w dłuższym okresie czasu.

Czas na ICO!

I teraz czas na coś, co jest dla mnie największym problemem związanym ze światem krypto. ICO!

Initial Coin Offer to w dużym uproszczeniu zebranie finansowania na pomysł, poprzez wypuszczenie tokenu opartego w większości na możliwościach ethereum.

ICO

Zdjęcie: Aroca_Antonio_Cainite62 on VisualHunt.com / CC BY-NC

Tworzymy własny token, opisujemy nasz pomysł biznesowy. Publikujemy go obowiązkowo w formie whitepaper, na kolorowej stronie w sieci.

Zatrudniamy celebrytę, żeby powiedział “Yo! To nie ściema! Ja kupuję, kupujcie i wy”.

Ci, którzy decydują się uwierzyć w nasz pomysł – płacą nam w BTC lub ETH – otrzymując tokeny, a my zgarniamy te BTC i ETH, wymieniamy je na twardą gotówkę i… znikamy.

To bardzo uproszczony opis. Każde z tych ICO zawiera jakiś pomysł biznesowy. Trudno nie oprzeć się takim pomysłom jak DogeCoin, JesusCoin czy mój absolutny ulubieniec – PonziCoin (niestety już zamknięty, ale z dobrym przesłaniem na stronie).

To “znikamy” to też uproszczenie, ale spójrzmy na statystyki.

46% ICO odpalonych w 2017 roku, które zebrały ponad 104 mln USD już nie istnieje. W większości nie wyprodukowały nic, poza osławionym whitepaper. Jak możecie przeczytać w tym artykule, dodatkowe 113 ICO oceniane jest jako “semi-failed”, co podnosi liczbę w procentach do 59% i w twardej walucie do 233 mln USD.

46 percent of ICO went bust

Zdjęcie: Lincolnian (Brian) – BUSY, in and out on Visualhunt / CC BY-SA

233 MLN USD twardej gotówki, które ludzie zainwestowali w dokumenty umieszczone w sieci, przez anonimowych ludzi w postaci PDF.

Najdroższe PDF w historii!!

Nie da się tego podsumować lepiej jak: The Big ICO Swindle!

Czy mam problem z tym, że ludzie przepalili pieniądze, które wpłacili im inni ludzie? Nie, jedni mieli pomysł jak je szybko zebrać, drudzy byli na tyle nieostrożni, żeby je tam wrzucić. Śmiem twierdzić, że większa część “tych drugich” nie wiedziała co robi.

Problem mam z tym, że ludzie, którzy mogli tłumaczyć ogółowi, że większość tych ICO to potencjalny scam, krzyczeli “ICO! ICO!  Zmieniamy świat”.  A ci, którzy nie rozumieli tego wszystkiego, co napisane było w “whitepapers”, brali każde takie ICO za potencjalną okazję na szybkie wzbogacenie się.

Czy każde ICO to scam? Na pewno nie. Ale warto edukować ludzi, że jeżeli oparte jest na krypto, to nie oznacza od razu, że jest bezpieczne.

Czy to wszystko jest bez sensu?

Nie, nie i jeszcze raz: NIE!

Jak każda technologia, tak i blockchain może mieć swoje zastosowania. Warto tylko pamiętać, że NIE JEST TO ROZWIĄZANIE KAŻDEGO PROBLEMU.

W tej chwili pracuję nad wstępną fazą projektu, który, mam nadzieję, będziemy realizować w firmie, w której wszystko się zapina:

  • Jest branża, która ma swoje problemy do rozwiązania.
  • Są procesy, które wymagają zdecentralizowanego przetwarzania przez wiele organizacji.
  • Jest możliwość uproszczenia działań operacyjnych, jak i rozwiązania problemu biznesowego.
  • Są ludzie, którzy zbudowali model biznesowy.
  • Jest pomysł na ICO, który realizuje model wczesnego inwestowania.

Jest technologia, która może się sprawdzić. Czy się sprawdzi? Zobaczymy po pierwszej fazie projektu (o ile będziemy go realizować).

Gdy wszystko się zgadza, ma to sens.

Przykładów nie trzeba szukać daleko. Niedawno wpadł mi w oko projekt rozwojowy prowadzony przez KDPW, którego celem jest stworzenie rozwiązania pozwalającego na zdalne głosowanie w ramach zebrań rad nadzorczych spółek publicznych.

Wszystko się zgadza. Jest problem, na który odpowiedzią mogą być właściwości takiej technologii jak blockchain. Jest potencjalne rozwiązanie.

Gdy słyszę o tym, że ktoś uruchamia program lojalnościowy na Blockchainie, zadaję sobie pytanie “OK, ale po co? Co to daje? Jaki problem rozwiązuje, którego wcześniej nie dało się rozwiązać albo którego rozwiązanie w oparciu o tą technologię jest lepsze?”

Warto, żebyśmy sobie takie pytania stawiali, gdy słyszymy o kolejnym pomyśle na “Machine Learning wspieranym przez AI, w celu analizy listy zakupów opartej na blockchainie”!

 

Zdjęcie główne: btckeychain on VisualHunt

About Author

8 Comments

  1. Mnie z kolei mega ciekawi jak rozwinie się blockchain, w niektórych kwestiach to będzie przełomowa technologia. Ale pewne jest jedno, nie zawładnie ona naszym życiem czy wieloma usługami. Wystarczy spojrzeć na portal a’la yt który działa na blokach. Szybkości w nim nie ma ani trochę 🙂 Fajny wpis, pozdrawiam 😉

    • Tomasz Onyszko on

      Dzięki!

      Szybkość się poprawi. Jesteśmy na początkowej fazie tej technologii. Będzie szybciej, pojawią sie nowe rzeczy, jak na przykład opłaty za dane na blockchain, które są teraz dyskutowane pod kątem ethereum.

      W tej chwili to są projektu wysokiego ryzyka technologicznego – nawet w obecnym projekcie gdzie o tym rozmawiamy, założenie jest, że za 2 lata może się okazać, że jeden ledger pójdzie w tryb read-only i wprowadzony zostanie nowy.

      Światem nie zawłądnie, ale w kolejnych iteracjach jest w stanie zaadresowac jakieś problemy albo zmienić modele, które istnieją w tej chwili. I to się będzie działo.

      Ale nie rozwiąże wszystkiego – ostatnio w jednym wątku na LinkedIn padła sugestia, że Blockchain może pomóc w zabezpieczeniu stacji roboczych itp … c’mon!

  2. Mam podobny pogląd, wysyp ICO i moda na blockchain czasami idzie w złym kierunku. Za słupkami widać czasem światełko 🙂 Staram się wykopać nieco lepsze przedsięwzięcia z udziałem blockchaina na blogu.

    • Tomasz Onyszko on

      Tak, to że duża część to nietrafione pomysły nie oznacza, że nie ma też dobrych pomysłów. Po prostu jesteśmy we wczesnej fazie tej technologii i cóż, wszyscy będą próbowali nią wbijać gwoździe a za kilka iteracji ustabilizuje się to i będą konkretne zastosowania.

      Ktokolwiek teraz coś na tym buduje musi być po prostu gotowy wyrzucić wszystko za na przykład 18 miesięcy i budować od nowa.

  3. Rozsądny wpis jak Yin i yang, zawsze znajdzie się mniej więcej połowa osób która chce oszukać w celach zysku, ale też są osoby które chcą zrobić coś faktycznie pożytecznego dla świata – problem tkwi w tym, żeby odróżnić jednych od drugich i zainwestować czas/pieniądze w odpowiednie podmioty i w odpowiednim czasie.

    • Tomasz Onyszko on

      Prawda. Tutaj dochodzi jeszcze obecna tendencja do prób rozwiązania problemów w ramach Blockchain, które nie istnieją albo nie nadają się do rozwiązania technologicznie – tak zwane ‘problemy pierwszego świata’.

      Ja wymiękłem przy propozycji użycia blockchain do rozwiązania problemu infekcji wirusów na stacjach roboczych.

  4. Fajny artykuł podzielam Twoje zdanie, dorzucę jeszcze, ze jedna z obietnic blockchaina – world without middle Man w moim odczuciu jest nieprawdą, powstaną poprostu mówi pośrednicy i tyle, tak samo jak kryptowaluty nie wyeliminowały pośredników (zamast banków mamy giełdy krypto, a giełdy to zwykli brokerzy którzy zarabiają zawsze bez względu na to czy waluta rośnie czy spada).

    CEO TUI ostatnio powiedział ze po blockchain wyeliminuje marketplace typu Booking.com, Expedia itp. Ale po dłuższym zastanowieniu moim zdaniem nie ma na to szans, jedno to otwarty blockchain dla wszystkich hotelarzy, a drugie to zarządzanie nim, ktoś musi to robić a wtedy decentralizacji nie ma i powstaje nowy middleman

    • Tomasz Onyszko on

      Hej, dzięki za komentarz.

      Co do tego wyeliminowania pośrednika – tak, jest na to potencjał, ale raczej częściej to będzie inny rodzaj pośrednika. Blockchain w użyciu w postaci cryptowalut albo rozliczeń eliminuje to co istnieje w tej chwili w systemie finansowym czyli na przykład taki clearing house, który uzgadnia konta itp. W tym sensie to jest dokładnie to.

      W całym systemie zawsze pojawi się jakiś pośrednik – nawet przykład giełd. Giełda tak naprawdę pełni rolę “pośrednika” w rozumieniu obsługi transakcji, gdzie dysponują oni zasobami finansowymi na to, aby obsłużyć taki wolumen transakcji + zrobić to też przy założeniu właściwości takich technologii jak BC – w końcu nie wiesz kiedy Ci się transakcja potwierdzi itp – giełda czy middle man, może wziąć na siebie jej tymczasowe pokrycie w FIAT currency i zarabiać na tym itp Więc powstaną takie role – nie jest to dokłądnie middle man ale pełni rolę w całym ekosystemie. W zależności od biznesu i przypadku użycia, te role mogą być różne.

      Co do rynku turystycznego – nie wiem co powiedział CEO TUI, więc trudno mi się odnieść. Wątpie, żeby blockchain wyeliminował pośredników typu booking.com bo oni istnieją z innego powodu kompletne i dostarczają usługi, której nie adresuje blockchain – dostarczają szybkiego i łatwego interfejsu do odkrycia i zabokowania sobie miejsca. Czasami płacisz za to tam więcej ale ich usługa to “dostępność” informacji dla użytkownika.

      Można sobie wyobrazić model, w którym taki booking.com zostaje zastąpiony “ledger”, w którym rejestrują się wszyscy ludzie posiadający miejsca hotelowe itp ale z punktu widzenia zwykłego użytkownika to będzie kolejny booking.com – pytanie jaką wartość dla użytkownikowi, bo od strony użytkowej będzie to samo. Pytanie czy da takie oszczędności (ktoś będzie musiał kopać te transakcje, więc nie ma co liczyć na wyeliminowanie opłat prowizyjnych), żeby znacząco obniżyć koszt transakcji całej dla klienta końcowego i zapewnić te same funkcje i “wygodę”. Dla mnie na przykład głowna zaleta booking.com to możliwość bookowania z elastycznym podejście do cancel policy i możliwość zarządzania wszystkimi bookingami na podróż w jednym miejscu a nie w 10 różnych miejscach – zgadzam się zapłacić za to drożej (przeważnie gdy zadzwonisz do hotelu to dostaniesz lepszą stawkę)

      Tak że tego nie widzę, ale musiałbym lepiej znać branżę, żeby wiedzieć jaki mają dokładny model dookoła tego.

Leave A Reply

Share This

Share This

Share this post with your friends!