Sieć jest niebezpieczna, a na nasze dane czyha wiele osób. Nie tylko na dane, zresztą, ale i na informacje na temat “co w sieci robimy”.

Co robić? Jak żyć? Ooo! Tomaszu! Pisałeś kiedyś, żeby skorzystać z VPNa! VPN zaszyfruje, VPN zamaskuje i złych ludzi odfiltruje!

No to rach-ciach. Jesteśmy w podróży – szukamy VPNa. O! Tutaj jest jakiś. I to bezpłatny (nigdy darmowy – pamiętajcie). Co może być fajniejszego?

 

VPN jest nagi!

Wstęp nie wziął się z powietrza. Ostatnio rozmawiałem z kilkoma osobami, które z takich usług w razie potrzeby korzystały. Chciały poprawić swoje bezpieczeństwo lub zabezpieczyć na chwilę ruch w sieci publicznej i znalazły darmowe usługi VPN.

Cóż prostszego. Ściągnąć, zarejestrować się, używać!

Pamiętajcie jednak – jest jedna organizacja, przed którą VPN nie ukryje waszego ruchu. Ukryje go przed dostawcą sieci, ukryje go przed niechcianymi osobami w tej sieci, ale nie ukryje go przed DOSTAWCĄ VPN!

VPN to prywatne połączenie. Połączenie, jak to połączenie – ma swój początek i koniec. A ten koniec to właśnie serwery i infrastruktura dostawcy VPN.

A jeśli dostawca VPN nie jest miłym człowiekiem i te dane zbiera lub co gorsza dalej je udostępnia? Lub analizuje wasz ruch?

A w najgorszym razie modyfikuje nawet to, co do was po tym prywatnym połączeniu dociera.

 

Bezpłatny != darmowy

Pamiętajcie. Nie ma darmowych usług. Są tylko bezpłatne. Jeżeli nie płacicie za nie w formie monet lub innych tokenów, to płacicie za nie w inny sposób.

Ten inny sposób to w najlepszym razie wasze dane i dane o waszych zachowaniach w sieci.

A w najgorszym?!  Co jeżeli dostawca usługi VPN działa w złej woli?

Dostęp do miejsca, w którym wasz ruch wychodzi z tunelu nie tylko daje możliwość jego analizowania, ale też modyfikacji.

W najgorszym razie do ruchu trafiającego  do waszej przeglądarki mogą zostać “dodane” niechciane elementy (jak np. JScript) i w ten sposób stajecie się kolejnym punktem “wydobywającym” dla “dostawcy” kryptowalutę.

W zasadzie, to co mogą zrobić – pozostaje już tylko w gestii ich wyobraźni i technicznych możliwości.

O wiele prościej, co prawda, jest zaszyć tę “niechcianą” działalność w aplikacji do VPN, którą ściągasz żeby skorzystać z usługi.

 

O co chodzi z tytułowymi chorobami?

Tutaj na scenę wchodzi CHOLERA, która wypleni DŻUMĘ.

Ktoś chce zbierać wasze dane? Widzieć wszystko, co robicie w sieci. O! drodzy użytkownicy! My o was zadbamy. Jesteśmy wielką firmą i stać nas na to.

W trosce o wasze dobro i bezpieczeństwo dostarczymy wam zupełnie bezpłatny, bezpieczny i łatwy w użyciu program, który zabezpieczy was przed tymi wszystkimi niebezpieczeństwami.

My, FACEBOOK, to uczynimy!

Wh00t? Czy nas oczy nie mylą?

Nie, nie mylą! Firma, która żyje z waszych danych, pomoże wam zabezpieczyć się przed tym, żeby inni tych danych nie przechwycili.  Inni może i nie przechwycą, ale Facebook – tak. I jeszcze zareklamuje ją jako bezpieczną!

Jeżeli zainstalujecie tę aplikację o nazwie Onavo, wiedzcie jedno – Facebook będzie miał dostęp do informacji o tym, do jakich stron sięgacie, co czytacie, kiedy i gdzie.

I jako charytatywna organizacja nie zawaha się ich użyć, aby wzbogacić na ich podstawie wasze profile w swoich bazach danych i systemach.

W celu jakże szlachetnym – sprzedaży waszego lepiej przygotowanego profilu swoim klientom.

Pamiętajcie – TO WY JESTEŚCIE PRODUKTEM!

[et_bloom_inline optin_id=optin_1]

Ależ Tomaszu! Jest przecież HTTPS!

O właśnie! Przecież HTTPS chroni nasze dane i informacje o tym, co przeglądamy. Szyfruje i nikt nie może nic zobaczyć. Taki Facebook ze swoim Onavo może, za przeproszeniem, “skoczyć”.

To prawda. I dobrze, że HTTPS jako sposób zabezpieczenia ruchu do stron staje się coraz bardziej popularny.

Pamiętajcie jednak, użytkownicy sieci, że HTTPS nie chroni jednej rzeczy – ADRESU, DO KTÓREGO SIĘ ŁĄCZYCIE.

Więc gdy korzystacie z HTTPS, ten kto ma dostęp do waszego ruchu – wprawdzie nie może zobaczyć, co przesyłacie, ale wie, z jakich witryn korzystacie i kiedy.

A to już jest konkretna informacja, dzięki której można dużo powiedzieć o was jako użytkownikach sieci (nie wspominając, że prawdopodobnie na tych stronach i tak jesteście w jakiś sposób śledzeni).

 

Co robić? Jak żyć?

To pytanie coraz częściej musi zadawać sobie użytkownik sieci i usług z nią związanych.

Jak? Spokojnie i z rozwagą! Gdy potrzebujecie aplikacji takiej jak VPN, nie rzucajcie się na pierwszą lepszą znalezioną w sklepie z aplikacjami. Nie bierzcie tego, co za darmo daje wam dostawca jednej czy drugiej usługi.

Poświęćcie chwilę na znalezienie informacji o dostawcy tej usługi. Co piszą inni, jakie są opinie i analizy odnośnie tej aplikacji.

Zastanówcie się, czy firma, która wam ją oferuje ma jakiś konflikt interesów: czy w jej interesie jest zbieranie i wykorzystanie danych przesyłanych za jej pośrednictwem.

O zgrozo, możecie nawet przeczytać warunki usługi zawarte w EULA zanim klikniecie, że się na nie zgadzacie.

A aplikacji VPN dostarczanej przez Facebook powiedzcie zdecydowane NIE!

Zdjęcie główne: joo0ey z Visual Hunt CC BY

 

 

About Author

Leave A Reply

Share This

Share This

Share this post with your friends!