W czeluściach sieci pojawiły się informacje o tym, że w kraju naszym pomysł taki powstał, żeby ukrócić działalność straszliwego Ubera.

W wątek moralny oraz prawny Ubera wchodził w tej chwili nie będę. W firmie różnie się dzieje, a i spojrzenie na wpływ Ubera na świat jest różne.

O czym więc będzie? Powróćmy do pogłosek o pomyśle, który zakładał, że dostęp do Ubera będzie >>>ZABLOKOWANY NA POZIOMIE SIECI<<<.

Że co?!

Zaraz, sprawdzę, który to mamy rok. Nadal 2017.

Więc o co chodzi?

Blokować to my, a nie nas

Podobno już coś tam w kraju blokujemy. Dostęp do stron z grami hazardowymi czy coś podobnego. Nie korzystam, nie dotyczy mnie, nie wiem.

Wiem za to jedno. Jeżeli ktoś gdzieś wpada na pomysł, że będzie blokował dostęp do usług w sieci na poziomie kraju, i dodatkowo chce to robić w inny sposób niż Chińczycy, to znaczy, że żyje oderwany od rzeczywistości.

Chińczycy na swoje podejście mogą sobie pozwolić.  Nie tylko z powodów ekonomicznych, ale i polityczno-kulturalnych.

Ale u nas.  Że jak?

Przekierujemy DNS?

Zablokujemy IP całego datacenter Ubera czy innego AWSa, na który się przeniosą.
Wyłączymy dostęp do Akamai czy CDNa, którego może używają?

UWAGA! Włączam VPNa (F-Secure FreeDome, polecam) i już mnie nie ma.

I nie mówcie mi, że zwyczajny użytkownik nie będzie wiedział, jak użyć VPNa. Lub nie dowie się, jak użyć innej usługi obchodzącej tego typu ograniczenia.

DOWIE SIĘ! Powiedzą mu. Pokażą na jutubie.

Usługa przełączy się na zmieniające się nazwy domen (no może nie do końca tak prosto) i inne podobne sposoby.

UWAGA – PRYWATNA OPINIA

Planowanie blokowania usług na poziomie kraju w ten sposób jest marnowaniem czasu, środków i zasobów!

I nie do końca chodzi tutaj o to, że bronię Ubera. On się będzie bronił sam za pieniądze inwestorów z VC.

Fakt, że korzystam z ich usług. I to niekoniecznie z powodów ekonomicznych, a bardziej:

  • wygoda – klikam, kiedy potrzebuję, nie muszę znać numeru taksówek itp.;
  • wyjazdy poza Polskę – ląduję w Paryżu, klikam. Ląduję w Chicago, klikam. Ląduję… Już chyba wiecie w czym rzecz;
  • wygoda obsługi dla firm i rozliczeń – prowadzisz firmę z większym zespołem, spróbuj!

Ale tutaj chodzi o to, czy lubię blokowanie w sieci. Nie, nie lubię.

Chcecie blokować? Tyle innych rzeczy jest do blokowania!

Jak już chcecie blokować, ludkowie mili, w rządzie czy ISP to proszę bardzo. Jest tyle sensownych rzeczy do blokowania.

Domeny pishingowe banków! Dlaczego by nie zrobić mechanizmu dla banków do zgłaszania domen pishingowych i szybkiego ich blokowania dla użytkowników w kraju?

(Swoją drogą, nie wiem  – nie pytałem się, może coś takiego istnieje. To by miało nawet sens. Ktoś wie, jak to wygląda w naszych bankach? Ktoś coś wie? Jeżeli tak to zapraszam do komentarzy )

Można blokować inne strony rozpoznane i zbadane jako niebezpieczne dla zwykłego obywatela, które są identyfikowane i zgłaszane przez różne instytucje.

Dla zwykłego Kowalskiego taka “usługa” miałaby większy sens, niż wycinanie usług działających w sieci jako wiarygodne.

Z Uberem mogą być problemy, i owszem. Ale jeżeli chcemy w ten sposób regulować rynek w Polsce, to po prostu udowodnijcie tej firmie, że działa w Polsce nielegalnie lub zmieńcie prawo w tym zakresie i je egzekwujcie.
Wyegzekwujcie, ale nie na poziomie blokowania w sieci, tylko tak po prostu. Sprawcie, żeby ono było skuteczne. Na ulicy. Dla poszczególnych obywateli.

Wtedy nie będzie potrzeby blokowania usług w sieci. To takie proste, że mogło nie przyjść do głowy

Najskuteczniejsza broń do walki z Uberem!

Tak jak wspomniałem, nawet rozumiem, że z działaniem firm takich jak Uber, mogą być problemy. Gdzie płacą podatki, jak to działa, bezpieczeństwo, ich podejście do kilku rzeczy w firmie, prywatność (nieładnie śledzić użytkownika, zwłaszcza gdy nie używa aplikacji).

Jest na to jedna, niesamowicie skuteczna broń. Parafrazując wielką osobę, samego prezydenta Stanów Zjednoczonych:

MAKE TAKSÓWKA GREAT AGAIN!

Mała opowieść z życia wzięta:
Odwiedzał nas w firmie klient/partner z obcego kraju. Zmęczył się i chciał do hotelu podjechać taksówką. Było tego raptem z trzy ulice, ale cóż. Klient nasz pan.
Okazało się, że niezupełnie. Stojący na postoju taksówkarze dosyć dosadnie mu pokazali, co myślą o pomyśle zarobieniu tych kilku PLN.
Uwierzcie mi. Człowiek nie mógł wyjść z szoku: “Ale że jak? Ja im chcę zapłacić – oni tutaj pracują i nie chcą?

To co, że blisko, ale ja im chcę zapłacić za to!” (oczywiście nie użył naszej kwiecistej polszczyzny).

Zdjęcie: scottnj via Visual Hunt / CC BY-NC-ND

Taksówka to coś, co przypominało mi zawsze o tym, że wróciłem do kraju po wylądowaniu na Okęciu. Przypominało, bo już od dłuższego czasu nie korzystam (zgadnijcie, jaki mam zamiennik).

  • Naburmuszony jegomość, obrażony na mnie za to, że nie chcę płacić gotówką, tylko kartą lub, o zgrozo!, kartą korporacji taksówkowej, z którą podpisaliśmy umowę.
    “Aleś mnie pan urządził” – powiedział mi kiedyś jeden z taksówkarzy, gdy na koniec jazdy wyciągnąłem rzeczoną kartę jego korporacji.
  • Niepunktualność (taxi zamawiane z wyprzedzeniem).
  • Taksówka pachnąca tytoniem.
  • Tyrady na tematy polityczne okraszana “polszczyzną”.

To szczegóły.

Ale ciągłe próby naciągania na dłuższą drogę hasłem “To którędy jechać?” lub mniej subtelne “A wie pan, zagapiłem się i przegapiłem skręt” – to już nie szczegóły.

Poprawcie to, a może ludzie nie będą tak chętnie korzystali z Ubera.

Ekonomia robi swoje, ale te wszystkie rzeczy są według mnie tak samo ważne.

O blokowaniu jeszcze chwilę.

Blokowanie dostępu do różnych rzeczy to taka prosta rzecz. I uzależniająca.

Ludzie tracą pieniądze na hazardzie, zablokujmy dostęp do strony (nie żeby chodziło o to, że wydają pieniądze na hazard nie płacąc nam podatków, o nie, to samo dobro!).

Uber jest zły, zablokujmy Ubera.

Oj, ta firma ma nie takie podejście do klienta. I jeszcze odbiera rynek innej firmie. Zablokujmy ją.

Program tej partii szkodzi ludziom. Nie możemy pozwolić szkodzić ludziom. Zablokujmy ten program. A może partię.

OK, tutaj się może trochę zapędziłem. Ej, ale czy na pewno?

Zdjęcie: ChrisGoldNY via Visual hunt / CC BY-NC

Blokowanie dostępu do usług w sieci, to nie jest rozwiązanie. Chyba, że planujemy pójść w opcję “nuklearną” (to ostatnio modne, znowu duzi chłopcy pokazują swoje rakiety. OMG – czy ja napisałem coś o polityce?) i stworzyć polski, wielki firewall.

Obejście tego typu blokad jest trywialne. Środki wydane na blokady są zmarnowane (chyba nikt nie zakłada, że ISP będą to robić za darmo), a same blokady nie przynoszą nam, jako społeczeństwu, żadnej korzyści.

Nie wiem, czy te pomysły wejdą w życie. Może to tylko pogłoski.

Sam fakt, że w krótkiej dyskusji na LinkedIn, przynajmniej kilka osób (sądząc po stanowiskach i firmach – można by uznać, że rozsądnych) uznało ten pomysł za sensowny – szczerze, zaniepokoił mnie.

“Puente, Panie, to najlepszą zawsze pisze życie.”

Niby banał, ale jednak prawdziwy.
Gdy już miałem “szkic” tego wpisu, jeden ze znajomych na Facebooku umieścił podsumowanie swoich doświadczeń z taksówkarzami.

Nic dodać, nic ująć.
Może jednak dodać. W ostatnim tygodniu dosyć dużo podróżowałem – taka praca (albo taka karma), ludzie mówią.
Uber działał, za każdym razem. W Polsce i za granicą. Nie było problemu z płatnościami.
Przy okazji odbyłem przesympatyczną rozmowę z krajanem z Wrocławia, który jest kierowcą Ubera, ponieważ ma przestój na budowie, a jak mówi: coś trzeba robić :).

 

Obrazek główny: ChrisGoldNY via Visual hunt / CC BY-NC

About Author

3 Comments

  1. Taksówki też się już powoli zmieniają i te, które tego nie zrobią powoli wymrą (przynajmniej w dużych miastach). Przykładem jest mytaxi z aplikacją mobilną, płatnościami kartą/aplikacją i ostatnio dodaną (na razie tylko w Wawie) opcją match (https://pl.mytaxi.com/match). Nie raz jadąc mytaxi mijam klasyczne smutne postoje ze smutnymi panami taksówkarzami stojącymi bez zleceń. A mytaxi szaleją po mieście non stop.

  2. “Zbyt mądrzy na angażowanie się w politykę są karani rządami głupszych” to już Platon powiedział wieki temu… Jeśli ludzie inteligentni i mądrzy nie wezmą się za rządzenie krajem to niestety … Nie da rady żyć w kraju, nie angażować się w politykę chociaż minimalnie i potem mieć pretensje, że kolejne ustawy ograniczają naszą wolność…
    Ja jestem za wolnością w szerokim słowa znaczeniu, chce UBER działać – niech działa. Kiedyś to się nazywało konkurencja.
    Czekają nas kolejne blokady i próby cenzury internetu. I nie tylko internetu.

Leave A Reply

Share This

Share This

Share this post with your friends!