AI. Ostateczny pogromca pracy człowieka. Pożeracz umysłów i miejsc pracy.

Dużo się ostatnio o tym słyszy i czyta.  Foxconn ogłasza, że obetnie miejsca pracy. Biały dom zastanawia się, jak problem rozwiązać.
Gdyby ktoś chciał wejść w temat, to na początek mogę polecić The Rise of the Robots. Ale dzisiaj nie o tym.   Chociaż to, o czym dzisiaj – też się z tym wiąże.

Dzisiaj będzie o dziennikarzach :). Czyli kolejny temat, na którym się nie znam, ale mogę mieć opinię. Mój blog.

Futurama

Małe ogłoszenie parafialne: tym wpisem rozpoczynam nową kategorię – FUTURAMA.
Naczytał się człowiek Sci-Fi i cyberpunka w młodości (zresztą dalej czyta), to i w głowie mu fantastycznie buzuje.
Pomyślałem, że czasami się z wami podzielę przemyśleniami. A za 5 lat będzie na blogu temat “Sprawdziło się czy nie?” – taka kolekcja pomysłów na przyszłość :).

futurama

Od dziś w sieci jest o jednego domorosłego futurologa więcej. Dokładam w ten sposób swoją cegiełkę do wielkiego eksperymentu, jaki prowadzimy na podstawie przewidywań mistrza Lema. Sprawdzamy, czy informacja może osiągnąć masę krytyczną.

Podoba się? Nie podoba się? Ma to sens? Komentarze są wasze :).

 

Zaczynasz studia dziennikarskie – może jednak to przemyśl

A przynajmniej przemyśl, co jest twoim celem i jak planujesz swoją karierę. Za te kilka lat, gdy skończysz studia, media mogą wyglądać zupełnie inaczej. Już wyglądają.

Przez wiele lat czytałem przynajmniej dwie gazety papierowe – jeden dziennik i jeden tygodnik.  Dziennik spadł jako pierwszy lata temu. Jeszcze zanim wybuchły media społecznościowe, blogi, YT. Z różnych powodów – głównym była coraz mniejsza ilość interesujących mnie w nim treści.

Tygodnik poszedł pod nóż zaraz potem. Powód był prosty – przejrzałem numer i nie znalazłem nic, co by w jakiś sposób przynosiło wartość albo nad czym chciałbym spędzić kilka godzin.

Potem, co prawda, zacząłem czytać w formie elektronicznej The Economist (każdy chce być jak Bill Gates i czyta The Economist “cover to cover”). Oprócz tego, gazety w tradycyjnej formie zniknęły z mojego życia.
Zastąpiły je media elektroniczne – też pisane przez dziennikarzy, ale konsumowane w inny sposób.
Nie mam redakcji, którą śledzę, gazety, którą sprawdzam rano. Nawet portalu typu “news”, na który codziennie zaglądam.
Treści wybieram na podstawie “feedów”, czyli głównie Twitter (Nie śledzisz mnie jeszcze tam? Błąd! Napraw go.)  i – ostatnio mniej – Facebook. Twitter dlatego, że dobrze filtruje treści przez zainteresowania i rekomendacje ludzi, których śledzisz.
Kolejne źródła, to blogi ludzi, których czytam lub miejsca typu HackerNews czy Futurism. Te treści oczywiście musi ktoś pisać. Tylko czy to będzie ktoś, kogo nazywamy obecnie dziennikarzem?

Telewizja? Radio? A co to!

Druga rzecz – właściwie to refleksja, która skłoniła mnie do tego tekstu. Telewizja i radio.
Telewizję wyciąłem z życia już jakiś czas temu. Pozostał jedynie ekran, ale to inna rzecz.

Zdjęcie: mag3737 via VisualHunt.com / CC BY-NC-SA

Przed 8 laty miałem przez krótki czas kablówkę. Zniknęła. Brrr. I tak jej nie oglądałem. Została zwyczajna antena używana z rzadka. Kilka miesięcy temu podłączaliśmy do domu światełko Orange. Gdy monter powiedział “Żeby się podpiąć, musimy odciąć kabel antenowy”, nie zastanawiałem się ani chwili. “Tnij pan.” A co. Od tego czasu nie mamy w domu TV jako takiej nawet w postaci medium.

I wiem, że nie jestem odosobniony. Nie wiem, czy są takie dane w Polsce, ale trend w Stanach jest jasny – ludzie odcinają telewizję. Co nie oznacza, że nie oglądają treści video. W tym samym czasie rośnie liczba ludzi używających łączy szerokopasmowych.

Niedawno upadła ostatnia forteca. Radio. W samochodzie zastąpiły je Audible i podcasty. Kiedyś słuchałem choćby w domu. Ostatnio przestałem. W ten weekend zauważyłem, że w sytuacji, w której rok temu pewnie bym włączył radio, teraz zakładam słuchawki (dziś The Moth i How I Built This polecone przez Gutka). Rano w ciągu tygodnia też tylko podcasty albo YT.

Radio zastąpiły treści, które sam wybieram, pochodzą z różnych źródeł i dostępne są na życzenie.

Co ma do tego AI i co to ma wspólnego z przyszłością?

No dobrze. Przestałeś oglądać TV, przestałeś czytać gazety, wyłączyłeś radio. Siedzisz w sieci i konsumujesz. Co z tego?
Jak zwykle w takich wypadkach chodzi o trend. Nie trzeba być Einsteinem, żeby dostrzec, że odejście od tradycyjnych mediów to trend rosnący. Ludzie coraz mniej czytają gazet, coraz mniej oglądają TV i słuchają radia. Zastępują to tym, co znajdą w sieci. Można dyskutować o jakości tego, co dostają, ale tak to wygląda.

Z drugiej strony zmienia się sposób w jaki powstają treści. I tutaj na scenę wchodzi AI.
Google chce pomóc dziennikarzom pisać lepszej jakości artykuły. JUICE ma pomagać dziennikarzom tworzyć treści. I to w krótkim okresie.
Według mnie, jak w przypadku innych produktów Google, JUICE ma się uczyć jak działają dziennikarze.

Zdjęcie: gorotaku via VisualHunt / CC BY-NC-SA

Docelowo – zastąpi ich pracę. Jeżeli nie JUICE, to kolejny tego typu projekt, który będzie korzystał z tego, czego tutaj się nauczy.

W niektórych dziedzinach to już się dzieje. Nie zaciągaj dużych zobowiązań, jeżeli jesteś dziennikarzem w branży sportowej! AI zastępuje ich już dzisiaj. Następni będą komentatorzy sportowi – każdy kto grał w FIFA wie, że to możliwe.

Oczywiście istnieje problem jakości. Relacja z meczu to nie artykuł śledczy. To chyba jednak tylko kwestia czasu i możliwości rozwoju algorytmów.

Teraz FUTURAMA!

Czy więc dziennikarze znikną kompletnie jako zawód? Zapewne nie. Ale będzie to inny zawód.

Przy ilości informacji, jaka jest produkowana i szybkości, z jaką nas ona zalewa, ludzie nie będą w stanie nadążyć z produkowaniem treści. Będą więc polegali na algorytmach.
Cytując wcześniej podlinkowany już artykuł z The Guardian:

“I think it may well be that in the future a machine will win not so much for its written text, but by covering an important topic with five high quality articles and also 500,000 versions for different people.”

Człowiek napisze artykuł lepiej. Przeprowadzi głębszą analizę. Maszyna napisze artykuł natychmiast, jak tylko dotrze do niej informacja o zdarzeniu. Krótki, szczątkowy. Ale może go poprawiać co minutę, jeżeli dostanie więcej informacji.

Może stworzyć od razu artykuł na ten sam temat dostosowany do różnych odbiorców.
Gigantyczna dynia na biegunie północnym? Nie ma sprawy. Na “pudelka” fotka z opisem i sugestią co do wizyty kosmitów. Dla inteligencji rozważania o ociepleniu klimatu. I to od razu w 100 językach.
A dlaczego by nie generować wersji artykułu dostosowanej do indywidualnego odbiory na podstawie szkieletu informacji w chwili, gdy on czyta tą wiadomość.
Artykuł spersonalizowany pod każdego z nas!!! Dziennikarz tego nie zrobi. AI tak. W dodatku AI nie śpi.

Moim skromnym zdaniem pójdzie to w tę stronę. A jak będzie – za kilka lat sprawdzimy :).

Problem zaufania

I tutaj pojawia się problem, który może nie do końca wynika z samego użycia AI, ale im większy będzie udział algorytmów w tworzeniu treści, tym będzie on większy: BRAK ZAUFANIA!

Zdjęcie: courosa via VisualHunt / CC BY-NC-SA
Problem na czasie – dostrzeżony również przy okazji ostatnich wyborów w Stanach.
Jeżeli będziemy mieli algorytmy generujące treść w dużych ilościach i szybciej niż ludzie – pytanie, skąd będziemy wiedzieć, czy to są treści prawdziwe. Już teraz jest to problem i “fałszywe wiadomości” lądują w naszych feedach i są powielane przez ludzi.
Jeżeli ludzie nie radzą sobie z oceną, czy dana wiadomość jest prawdziwa, to może zaprząc do tego… AI: Facebook chose to fight fake news with AI, not just user reports.

I tutaj pojawia się pole dla ludzi w roli dziennikarzy. Ci, którzy będą w stanie zbudować sobie odpowiednią reputację, będą punktem odniesienia. To oni będą dostarczać opinii, na której inni będą polegać. Zaufanie może być ich walutą. Pisał o tym ostatnio Gutek.

Będą się jednak musieli zmierzyć z dwoma problemami:

  • Jak przebić się przez szum generowany przez algorytmy piszące wiadomości w dużych ilościach, szybko i dostosowanych do tego, co chce przeczytać odbiorca.
  • Czy ktoś będzie sięgał po ich opinię, jeżeli będzie miał dostęp do danych i analiz wykonanych przez… AI.

Tak czy inaczej, nawet ci dziennikarze będą posiłkować się algorytmami, aby zebrać dane do swoich treści (nie tekstów, bo tych będzie się unikać, raczej video, audio, VR) i aby tworzyć je w odpowiednio szybki sposób. Gdy już je stworzą, będą korzystać z innych algorytmów, aby je przetłumaczyć, dostosować do odbiorców na różnym poziomie i skutecznie rozdystrybuować w sieci.

Dziennikarz przyszłości będzie musiał mieć dużo więcej wspólnego z technologią i jej dostosowaniem, niż z samym warsztatem autorskim. Ten załatwią za niego… algorytmy.

16233237800_f6f503f6c8_b

Zdjęcie: andresmh via Visual Hunt / CC BY

I tym optymistycznym akcentem kończę pierwszy wpis w FUTURAMIE!

 

Zdjęcie główne: Alexas_Fotos via Visualhunt.com

About Author

Leave A Reply

Share This

Share This

Share this post with your friends!