Czy rozglądaliście się ostatnio wokół siebie? Nie wydaje się wam, że świat jednak zwariował? Masa ludzi robi rzeczy, których nie lubi (lub przynajmniej mówi, że ich nie lubi), jedynie po to, by spędzać czas w sposób, który zdaje się być absurdalny.

Zacząłem pisać tę recenzję przed świętami. Wiadomo – nadchodzi koniec roku, święta, czas refleksji… Trochę bullshit, ale tak się o tym mówi. Prawda jest taka, że większość ludzi spędza ten okres próbując gonić króliczka w imię bliżej niesprecyzowanego “spełnienia” lub “wypełnionego obowiązku”.

W Wigilię ok. południa obserwowałem taką scenkę: myjnia, na niej 5-6 stanowisk. Cała zajęta, do wjazdu czeka kolejka aut. Policzyłem – 14. Można wyciągać z tego różne wnioski, choćby taki, że może czas zainwestować w myjnie. Kolejny jednak jest taki, że istnieje grupa osób, które wolą spędzić kilka godzin w kolejce do myjni niż w domu z rodziną (tak, wiem, są osoby, dla których Wigilia to dzień jak każdy). Po co?

Mijają trzy dni i wszyscy wpadają w kolejną spiralkę szaleństwa z kulminacją w sylwestra. Wtedy spełnimy społeczne oczekiwania szalonej zabawy i wydania dużej kasy na ciuchy, imprezę i fajerwerki.

Skończy się sylwester, obudzimy się, dojdziemy do wniosku, że to bez sensu i musimy coś zmienić. Powstaną listy noworocznych zobowiązań. Obrazuje to dobrze liczba ludzi, którzy biegają przez pierwszy tydzień stycznia. Jak zwykle, przeczekam tłum – w drugim tygodniu stycznia wszystko wróci do normy.

Czysty absurd.

Nie zmieniam się w lajf kołcza. Spokojnie. Jestem na to zbyt leniwy i zbyt mało wiem. To tylko obserwacja procesu, który powtarza się co roku. Ludzie pędzący za pracą, lepszym życiem, pokazujący, że mają więcej albo lepiej. Ale jednak łykający coś na poprawę nastroju.

Jeśli też to widzicie, mam dla was dobrą lekturę. Możecie ją przeczytać (przesłuchać) w kolejce do myjni:
The Age of Absurdity: Why Modern Life makes it Hard to be Happy.

Ja akurat słuchałem jej na Audible – na początku maniera czytającego wydawała mi się nieco denerwująca, ale jest to fantastycznie przeczytana książka :).

Czy wywróci wasze życie o 180 stopni? Nie sądzę.

Czy to kolejny poradnik, który pokaże wam 10 kroków na nowy rok, jak być szczęśliwym? I jeszcze zrzucić wagę? Nie!

Książka to obserwacje autora na temat tego, jak na własne życzenie, goniąc za nowościami, lepszym życiem, powiększając majątek i kolekcję doznań – zapędzamy się w kozi róg absurdu. Absurd w pracy (produktywność, wyniki) i życiu (większe, lepsze, nowsze).

Potrzebujemy czegoś, co nakarmi nasz mózg coraz to nowszymi doznaniami. Zapewniamy to sobie coraz bardziej wymyślnymi gadżetami, usługami, nowościami w różnych dziedzinach. To sprawia, że to, co jeszcze niedawno pachniało nowością, po chwili wydaje się już stare, a my potrzebujemy czegoś nowszego.

Ponoć, jak śpiewa Katarzyna Groniec, “nie o to chodzi by złowić króliczka, ale by gonić go”. Czy aby jednak na pewno?

Niezależnie czy przed, czy już po przeczytaniu książki, polecam wam też do przesłuchania podcast Tima Ferrisa z DHH. To poprzez to nagranie trafiłem na książkę.

Sam podcast ma około trzech godzin, ale są to dobrze zainwestowane trzy godziny. Panowie omawiają wiele rzeczy – od wyścigów samochodowych, po wygląd pięknego kodu. W gruncie rzeczy chodzi jednak o podejście do świata zewnętrznego, naszego czasu i życia.

Dawno nie słuchałem przez 3 godziny czegoś, z czym tak bardzo bym się zgadzał.

Warto.

Zdjęcie główne: lorenzo please via Visual hunt / CC BY-NC

About Author

Leave A Reply

Share This

Share This

Share this post with your friends!