TL;DR Czas wojenek pomiędzy firmami technologicznymi się skończył. Nie liczy się już pojedynczy produkt, oprogramowanie czy sprzęt. Nie liczy się to, do którego klanu się zapisałeś.

Dla dostawców ważne jest, czy utylizujesz ich usługi i pracujesz na ich platformie (nie mylić z OS) . Dla ciebie liczy się to, czy jesteś poliglotą. Technologicznym.

Zdjęcie: Nataraj Metz via Visualhunt.com / CC BY-NC-SA

Ludzie lubią przynależeć. Klany, rodziny, grupy… Tak było od zawsze. Dlatego nie ma w tym nic dziwnego, że w chwili, gdy nastał czas technologii, powstał również odpowiednik tychże pośród jej użytkowników. Czasami zgromadzonych wspólnie po to, by uczyć się i poznawać nowe rzeczy. Czasami zrzeszających się niekoniecznie formalnie pod sztandarem technologii, aby prowadzić swoje wojny krzyżowe.

Atari vs Commodore.

Amiga to jest lepsza niż PC.

Linuksiarze vs Windowsiarze.

Wyznawcy C vs .NET. 

Taką listę można by ciągnąć. Jak byłaby ona długa, tak i bez sensu. Same podziały – już niekoniecznie. Wynikały z tego, w jakim tempie rozwijała się technologia i jak wyglądał rynek pracy wokół niej.

20 lat temu (Dalej nie podejmuję się oceniać. Raz, że za krótko pracuję, dwa – ten rynek nie istniał w naszym kraju wcześniej) ścieżka kariery skupiona wokół technologii wydawała się prosta.

Uczyłeś się danej technologii. Rozwijałeś się w niej kolejnymi certyfikacjami. Przechodziłeś przez kolejne wersje i wydania (ech panie, to NT 3.51…). Rzadko kiedy wychodziłeś poza swój ogródek, bo i potrzeby nie było, a i ogródki rzadko miały części wspólne. Naturalnie tworzyły się klany i grupy. Na Usenet toczyły się małe wojenki podjazdowe, mające udowodnić wyższość jednego nad drugim. Ważne przynajmniej w rozumieniu tych, którzy je toczyli.
W mniejszym lub większym stopniu, każdy z nas przez to przechodził.
Pomiędzy zatwardziałymi zwolennikami wyższości jednej technologii nad drugą, zawsze byli ci, którzy poruszali się w poprzek. Znali nie tylko swoje podwórko, ale i inne. Nie rozkładali rąk bezradnie, gdy padała sieć lub coś w systemie innym niż ich, “bo oni są od Windowsów a nie uniksów”. Technologiczni poligloci.

Ich wartość rynkowa zawsze była wyższa. Ścieżka kariery – szersza. Nie zamykając się w jednym silosie, mieli przewagę szerszego spojrzenia albo przeniesienia rozwiązań pomiędzy “światami”.

Fast forward

Patrząc z perspektywy klanów i wojenek technologicznych, piekło właśnie zamarza, rozmarza, trzęsie, by wszystko w środku dobrze wymieszać i zamarza ponownie.
/analogia z mojej pracy magisterskiej, dotyczącej jednej z rodziny algorytmów – ktoś może spróbować się doszukać jakiego ;)/

Microsoft zostaje członkiem Linux Foundation. Google wspiera .NET. SQL Server działa na Linuksie (swoją drogą ciekawy kawałek inżynierii).

sql-loves-linux_2_twitter-002-640x358-100648879-large

Visual Studio na Maca, a ludzie piszą w sieci, że sprzęt od Microsoft jest ciekawszy od Apple (OK – to jest przykład wojenki, która nigdy nie wygaśnie, zagadnień religijnych nie będę poruszał).

Świat się miesza

Wydaje ci się to niezwykłe. Ludzie na wysokich stołkach oszaleli i zrzucają wiernych zwolenników swojej technologii, adoptując tych z tej innej strony?

Jeżeli tak uważasz, to UWAGA! – przespałeś zmianę. Czas się obudzić.

To, czy korzystasz w tej chwili z Windowsa, czy z Maca – dla dostawców oprogramowania i usług nie ma znaczenia. To, co się liczy, to czy korzystasz z ich usług i utylizujesz ich centra danych.

Jeżeli chcesz wirtualną maszynę – weź ją od nas. Linux, proszę bardzo!, Windows – a który?

Potrzebujesz wyszukiwania do aplikacji, a proszę, mamy kilka rodzajów. Acha – w PHP, no pewnie że też mamy API! AI? A w którym kolorze?

Platforma nie ma znaczenia. W zasadzie brak jej wsparcia jest jedynie przeszkodą w adopcji naszych usług. Więc postaramy się, aby tej przeszkody nie było. Nasze oprogramowanie będzie działać na wszystkim i wszędzie. Oczywiście, o ile jest to istotne z punktu widzenia naszych usług.

Z tego powodu pojawiają się te wszystkie “dziwne” z perspektywy kilku lat alianse i wersje.

Osobiście staram się je śledzić, ale się nimi nie ekscytuję. To jest po prostu konsekwencja zmiany, która zaczęła się kilka lat temu. Ten trend będzie tylko postępował.

 

Weźmy taki Windows Phone

Gdy to pisałem, przyszedł mi do głowy przykład zmiany podejścia, jakim jest Windows Phone czy Windows Mobile – jak zwał tak zwał.

Przy okazji wypuszczania różnych aplikacji i zmian przez Microsoft zawsze ktoś zadaje pytanie – a kiedy na Windows Phone? Przecież to wasza natywna platforma, wasze dziecko.

Niby tak, ale wszyscy wiemy, jaki jest udział tego dziecka w rynku. Ludzie podejmujący decyzje o wydatkach na rozwój też to wiedzą. Więc pomimo, że jest to platforma Microsoft, to aplikacje i zmiany wypuszczane są w kolejności udziału w rynku – iOS, Android, WP … someday maybe (tak wiem, udział w rynku jest inny, ale można też na niego inaczej patrzeć, stąd ta kolejność).

Prawdziwa wojenka toczy się gdzie indziej.

Prawdziwa walka o heart & soul odbywa się teraz gdzie indziej i jest to raczej gra o przyszłość, nie o teraźniejszość. Choć różnego rodzaju zmiany w maszynach wirtualnych, ich typach i wielkości wydają się ważne – to nie jest to ten front. To jest walka o udział w rynku i przejęcie klientów na swoją platformę. Zawsze trudniej wyjść z czegoś, w co się wdepnęło :).

To, gdzie (według mnie) w tej chwili tak naprawdę odbywa się rozgrywka między wielkimi tego świata to PaaS, serverless (jakkolwiek to nazwać) i … AI (boldem i podkreślone). AI!

Infrastruktura, dane, maszyny wirtualne – to wszystko teraz najczęściej kojarzy nam się z chmurą. Ale jak to mówią roboty w pewnym znanym serialu:

“It all happened and will happen again.”

W tej chwili jesteśmy na tym samym etapie jak 20 lat temu z infrastrukturą serwerową. Przenosimy się z jednego poziomu (lokalne maszyny) na bardziej zorganizowane serwerownie i data center. 20 Lat temu sam zajmowałem się takimi rzeczami, jak zaplanowanie maszyn, storage, serwerowni itp. Przyspieszamy znowu… Ilu z was to jeszcze robi na większą skalę?

Sprzęt dostarczany jest wraz z instalacją, ktoś się nim zajmuje albo po prostu wynajmujemy serwerownię lub lokację w data center. Infrastruktura stała się przezroczysta. To samo stanie się z IaaS – będzie; ale na dużą skalę będzie zajmowała się tym dobrze wyspecjalizowana grupa ludzi. Będą to robić dobrze i głównie przez automaty.

Zdjęcie: reynermedia via Visualhunt / CC BY

Będą też ruchy w drugą stronę. Będzie infrastruktura do utrzymania on-premises. Nie każde rozwiązanie pasuje do wszystkich potrzeb.

Infrastruktura to elektrownia do działania aplikacji. I to obecnych. Przyszłe aplikacje niekoniecznie będą jej wymagały. Będą mogły działać na usługach oferowanych przez większych i mniejszych. I tutaj pojawiają się magiczne słowa PaaS i serverless.

Zamiast rozpisywać się tutaj, odeślę was do artykułu Simona Wardleya “Why the fuss about serverless?” – przeczytajcie go uważnie. Może to wymagać trochę więcej czasu, ale warto.

Jak będzie na końcu – zobaczymy. Wygłada jednak na to, że przyszłość oprogramowania będzie należała do PaaS i rozwiązań serverless, typu AWS Lambda czy Amazon Function. Czy co tam jeszcze innego wymyśli Alibaba. Albo inni biorący udział w wyścigu zbrojeń.

A żebyście z tego korzystali i to właśnie u nich, nie możecie mieć żadnych barier czy ograniczeń. Stąd te wszystkie (wydawałoby się) egzotyczne decyzje, ruch w stronę open source itp. Każdy stara się wygrać wasz kawałek udziału w platformie. Licząc na to, że jak raz zainwestujecie w daną platformę jako klient albo w jej naukę jako osoba się tym zajmująca, to już przy niej zostaniecie.

AI

AI to osobny temat. Oczywiście można do niego podejść, jako do kolejnego buzz word. Można dyskutować, że to I w AI to jeszcze takie nie do końca “aj”, na razie to takie małe “ajajaj”.

Ale tak nie jest.

Każdy z dużych graczy w technologii w tej chwili stara się wyprzedzić na tym polu pozostałych. Albo przynajmniej zbudować solidne podstawy pod swoje usługi oparte o AI. Dlatego, że nawet jeżeli nie będziecie korzystać wprost z tych usług, będziecie korzystać z kolejnych, które będą na nich oparte.

Zdjęcie: itspaulkelly via Visualhunt.com / CC BY-NC

Przykładem może być chociażby ostatnio ogłoszone Google Cloud Jobs API. Nie musicie być specjalistą od algorytmów i sieci neuronowych, żeby skorzystać z tego, co oferuje AI utrzymywane przez Google.

Jeżeli nawet nie planujecie swojej kariery w tym kierunku, to warto śledzić wiadomości z tej dziedziny. Po pierwsze – są tam ciekawe rzeczy; po drugie – daje to jakiś obraz tego, co już jest możliwe i co będzie możliwe już niedługo .

Wiadomości o tłumaczeniu przez Google AI z użyciem własnych pojęć, czy to, że potrafi czytać z ruchu ust lepiej od ludzi – nie przekładają się zapewne na moją czy waszą karierę w tej chwili. Ale pokazują, co będzie dostępne dla nas już niedługo.

Wielki nieobecny

Na koniec mały flejm, ale obrazujący dobrze to, że konkretny system, oprogramowanie lub sprzęt nie są już istotne, a liczy się rozwój usług w długim terminie. Najnudniejsza firma technologiczna na świecie w tej chwili to …APPLE.

Tak, Apple. Ikona innowacji jakiś czas temu. Bijąca nadal rekordy wartości i zysków. Sprzedająca magiczne ilości urządzeń.

Dlaczego to najnudniejsza firma technologiczna? Przecież Mac jest OK, a Mac OS jest wspaniały. iPhone się rozwija. Tak! To prawda. Tyle że ich sprzęt i oprogramowanie jest nieistotne z punktu widzenia przyszłości usług, ich tworzenia, utrzymania i używania we własnych usługach.

Zdjęcie: Laser Burners via Visualhunt / CC BY-NC-ND

W tej chwili posiadam iPhone, iPada i MacBooka w domu. I wiecie co – nie korzystam nawet z jednej usługi lub aplikacji Apple. Inni dostarczają mi usługi w sieci, które są łatwiejsze w użyciu, mogę ich używać na dowolnej platformie, nie tracąc nic z ich funkcjonalności. Mam sprzęt osobisty typu fitness tracker itp., który ma aplikację na iPhone, ale mogę też się przesiąść na inny telefon (czego nie zrobię z innych powodów).

Apple nie istnieje w przestrzeni usług, tworzenia oprogramowania (oprócz app store oczywiście). Nie wspomnę już o usługach biznesowych, czy tworzonych na rzecz klientów. Po prostu ich nie ma. NULL. ZERO!

Może się mylę, ale nie spodziewam się, że nadgonią to w najbliższym czasie. Z mojego punktu widzenia, długoterminowo nie są więc ważni. Może będą generowali gigantyczne zyski, ogarną się ze sprzętem, będą dostarczać coraz fajniejsze telefony. Nie są jednak niezbędni w całym tym łańcuchu technologicznym.

I po co to wszystko przeczytałem?

Hmm. Dobre pytanie. Jeżeli jeszcze nie było to dostatecznie podkreślone – cokolwiek nie myślicie o rozwiązaniach typu chmura, PaaS itp., to one zdeterminują przyszłość.

Jeżeli planujecie swoją karierę, nie opierajcie jej w długim terminie na przywiązaniu do jednego dostawcy, jednego ekosystemu czy rozwiązań, które w tej chwili istnieją, bo adresują wymagania firm trzymających się tylko on-premises.

Nie zamykajcie się w szufladce jednej technologii. Nie angażujcie się w dyskusje o wyższości jednego nad drugim. To nie ma sensu. Starajcie się ogarnąć temat szerzej.

Orientujcie się w tym, co się dzieje. Myślcie problemami do rozwiązania, a nie specyfikacjami, listami funkcjonalności i wersjami serwerów.

Nowa wersja tego, czy innego oprogramowania to fajna rzecz. Zawsze coś nowego. Nie będzie już jednak stabilnej ścieżki kariery jak 15 lat temu, polegającej na uaktualnianiu jednej wersji na drugą w cyklach 3-letnich. Lub inaczej – jeżeli będzie to będzie to strasznie nudna robota.

Główny obrazek:  Plonq via VisualHunt.com / CC BY-NC-ND

About Author

2 Comments

  1. Też coś o tym ostatnio rozmyślałem pod kontem właśnie tego SQL na Linux i dochodzę do wniosku że nie koniecznie i nie za każdym razem.
    Weźmy sobie taki przypadek Oracle jako jedną z najbardziej popularnych silników baz danych. Jest dostępny od zawsze na wszystkie platformy ale czy dobrze ? No może pomysł dobry ale wykonanie już nie to co powinno.

    • Tomasz Onyszko on

      To trochę inny przypadek i kontekst. Bardziej do kontekstu tego o czym piszę i co się dzieje pasuje to, że Oracle teraz próbuje wskoczyć na ten sam wagon na którym już mu odjechały inne firmy. Powodzenia w podróży. Inaczej – napewno wykroją swój kawałek niszy.

Leave A Reply

Share This

Share This

Share this post with your friends!