Czy wytrwałość to coś złego? Czy pasja połączona z wytrwałością to dobra mieszanka? Trzeba się z tym urodzić czy można się tego nauczyć?

Przeczytałem, przemyślałem, wymyśliłem, że się podzielę. I że zrobię to tutaj na blogu. Zostać krytykiem – dlaczego nie!

Lubię czytać. Czasem nawet czytam książki warte przeczytania. W firmie i pośród znajomych działa giełda poleceń – goodreads.com. Jeżeli jeszcze nie używacie – polecam.

Tym samym – kategorię “Recenzje i polecenia” uważam za otwartą!

Dajcie znać w komentarzach, czy takie opisy i rekomendacje są dla Was przydatne.

The Grit, czyli upór i wytrwałość

Wcześniej to słowo jakoś nie wpadło w mój angielskojęzyczny zakątek ucha. Do czasu, aż Grzesiek – nasz CEO w Predica, podesłał link do tej książki z hasłem “musisz przeczytać”. Więc przeczytałem – Grit: The Power of Passion and Perseverance.

Grit, wytrwałośc i pasja

Na dzień dobry zobaczmy co piszą o tym internety:

Grit in psychology is a positive, non-cognitive trait based on an individual’s passion for a particular long-term goal or end state, coupled with a powerful motivation to achieve their respective objective.

Tłumacz Google przekłada to na polski jako “wytrwałość” (definiowana jako cecha charakteru). Choć mi tutaj lepiej pasuje słowo “upór”.

Według mnie “grit” to jest to coś, co powoduje, że niektórzy z nas wychodzą przed szereg. Choć wygląda na to, że się nie da, nie uda się, że klapa zdaje się być gwarantowana – to jednak pchają do przodu.
Że chce im się trochę bardziej, że robią ten jeden krok dalej i nie odpuszczają. A dodatkowo, to co robią – podpięte jest pod jakiś konkretny cel. Idealnie: cel, z którego benefit ma większa grupa ludzi.
I co?!  I na końcu się okazuje, że im się udaje. Że tyłek mieli trochę twardszy, że motywację mieli trochę większą i nagle voile: sukces!

Też mi odkrycie. Wszyscy to wiedzą. Przysłowia to mówią! A tutaj książka. W dodatku amerykańska.

Tak. Czasami trzeba, żeby ktoś zgłębił temat trochę bardziej.
I tak zrobiła właśnie autorka czyli Angela Duckworth – usiadła i zastanowiła się, co powoduje, że jednym się udaje, a drugim nie? Co powoduje, że z grupy takich samych ludzi, wchodzących do szkoły wojskowej (książka opisuje badania prowadzone na studentach rozpoczynających West Point i próbach zidentyfikowania idealnego kandydata), jedni wytrzymują początkowy ciężki okres, a drudzy odpuszczają. A ci którzy wytrzymują, to niekoniecznie ci sami, na których na początku byście postawili spadek po ciotce, gdyby ktoś wam to zaproponował.

Talent? Warunki? Otoczenie?

Jak się zapewne domyślacie, efektem badań jest stwierdzenie, że tym wyróżniającym czynnikiem jest tytułowy “grit’.

Co powoduje, że jedni to coś mają, a drudzy nie? Co mogę zrobić, jeżeli tego nie mam? Czy mogę się tego nauczyć, jakoś się poprawić? Czy już do końca życia będę siedział i mówił “nieee, oni mają talent, a ja nie, a do tego trzeba talentu”.
A właśnie, że nie. Aby cokolwiek osiągnąć – trzeba mieć w sobie to coś, co nas popycha i nie pozwala odpuścić. A żeby mieć to coś, przydaje się pasja, cel w życiu (niekoniecznie materialny i raczej nieskierowany na nas samych) i praca.

Pierwsza myśl po przeczytaniu

Szczerze – w trakcie czytania książki, jak i po zakończeniu, przyszły mi do głowy dwa fragmenty filmów.

Jest taki cytat z  Chłopaki nie płaczą, który wygłasza niejaki Laska:

“(…) …wystarczy że odpowiesz sobie na zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: Co lubię w życiu robić, a potem zacznij to robić (…)”

a do tego … z Margin Call (jeżeli nie widzieliście jeszcze Margin Call to według mnie pozycja do obejrzenia).

Czyli – rób to, co lubisz, co jest twoją pasją. Postaraj się, żeby miało to jakiś wyższy cel lub sens. Zarówno dla ciebie, jak i dla ogółu społeczeństwa. Nic lepiej nie poprawi ci samopoczucia.
A jeżeli już to robisz, to rób to wytrwale. Nie zmieniaj tematu tylko dlatego, że cię znudził, kontynuuj, aż osiągniesz cel.

Druga myśl po przeczytaniu – to o mnie??

Ciekawsza część książki to ta, w której pada pytanie, czy bycie “grit” to coś, co można w sobie wykształcić? A jeżeli tak, to jak?

Tu następuje w książce seria przykładów zachowań, które nie pojawiły się same z siebie, a wynikały z celowego ich kultywowania: wytrwale, do końca (albo do jakiegoś etapu) podążaj do wybranego celu.

Wniosek jest jeden: jeżeli będzie to odpowiednio stymulowane, to nawet jeżeli teraz nie potrafimy w sposób wytrwały czegoś robić lub wykonywać – możemy to poprawić.

I nie muszą to być wielkie akcje czy spektakularne działania. To mogą być proste rzeczy – jak bieganie.

Ustalmy: bieganie, jeżeli chcemy to robić w sposób regularny i na dłuższe dystanse – to nic przyjemnego.
OK – przyjemnie jest się przebiec. Na końcu. A wcześniej:

Zimno,

…pada,

…można by spać,

…po co ja to robię,

… jest nudno. (Można słuchać muzyki, ksiażki itp. – ale i tak jest nudno. Ja w biegu myślę. Ale ile można…)

A jednak: wstajesz, wychodzisz, ruszasz i przebierasz nogami (choć zawsze jedna będzie zostawać ci z tyłu). Tylko dlatego, że wyznaczyłeś sobie cel i to do niego biegniesz!

Jest to pewien rodzaj ćwiczenia wytrwałości.  Całkiem przez przypadek, już w trakcie pisania zobaczyłem, że o tym dokładnie mówi Mirek na vlogu. Więc dorzucam do zestawu :):

O sobie czyli “dzieciaki”:

Z mojego punktu widzenia, interesująco się zrobiło w części dotyczącej tego, jak rodzice mogą wpłynąć na wykształcenie takiego podejścia u swoich dzieci. Czy one muszą mieć “to coś”? Nie, ale doświadczenie powie im, że jeżeli będą trzymały się wyznaczonego celu i konsekwentnie będą do niego dążyć, będzie im trochę łatwiej.

Ale jak je tego nauczyć? Najłatwiej przez pokazywanie im, jak to działa :). Autorka podsuwa kilka badań i przykładów, co może na to wpływać (wskazując jednak, że jako iż badania nad tym są stosunkowo świeże, to  wyniki nie są na tyle reprezentatywne, aby można ich użyć naukowo – te badane dzieci nie dorosły jeszcze :).

To mi dało do myślenia – czy ja jestem w stanie nauczyć swoje dzieciaki właśnie tego? No cóż, zobaczymy za 20 lat ;). Jak to mówią – stej tjuned :).

A jakieś przykłady?

To tylko książka. A co jeżeli to, o czym tam piszą jest kompletnie “od czapy”? Kolejni “amerykańscy naukowcy”?

Teraz rozejrzyjcie się dookoła. Czy widzicie właśnie takich ludzi dookoła siebie? Udaje im się to co robią, są zadowoleni z tego co robią? Może i mogliby być gdzieś dalej/wyżej, wspinać się, gonić za czymś, ale jednak wolą być tam gdzie są?

Mieli szczęście?

Dobry start?

Warunki?

“Plecy”?

Im jest łatwiej? Lepiej? Z górki?

Jeśli przyjrzycie się temu bliżej, za takimi sukcesami (gdzie sukces niekoniecznie rozpatrujemy tylko jako hajs, stanowisko, karierę) najczęściej stoi ciężka praca, upór i nieodpuszczanie tego, czego się podjęło.

Nie widzicie tego dookoła siebie? – no to siup, od tego są internety. Kilka przykładów, które przyszły mi do głowy w trakcie lektury (niektóre już się tutaj przewijały, więc będą się powtarzać – co poradzę :)):

  • Michał Szafrański ze swoim blogiem, książką i innymi działaniami. Jeżeli posłuchacie/poczytacie wywiadów z nim – często przekazuje, że te działania mają mu też umożliwić zrobienie czegoś dla innych w sposób niezależny.
  • Michał Sadowski z Brand24 – nie znam, ale śledzę to, co robi w internecie, bo robi to dobrze, a przy okazji jeszcze doradza innym (polecam vlog niedawno otwarty)
  • Ze światka IT czyli % (Maciej A), który jak się za coś bierze, to robi plan i według niego napieprza do przodu.

Przykłady można mnożyć. Ale jak się dobrze rozejrzycie – znajdziecie takich ludzi też dookoła siebie.

Ale że jak…, ja tak nie potrafię? Jedno z głównych przesłań książki jest takie, że każdy może w sobie to “coś” wykształcić. I nie zależy to od genów, szczęścia i innych tego typu czynników.

Uwaga – za chwilę trudna prawda.

Trzeba się wziąć za coś, mieć swój plan, swoje priorytety i zacząć zapieprzać do przodu. I co najważniejsze – nie odpuszczać przez jakiś założony czas, nawet gdy nie wychodzi i ogólnie ciężko jest.

(uwaga, znowu o (b)(v)logerach)

Spójrzcie na to, co robi Mirek ze swoim trzypoziomy.pl. Czy to wygląda na coś innego niż właśnie trening w byciu “grit”?

Wyznacz cel i podążaj do niego. I trzymaj się go. I ćwicz się w tym przez nieodpuszczanie tematu, nawet jak jest ciężko, boli głowa albo pada deszcz (że o poniedziałku nie wspomnę, chociaż za cholerę nie wiem o co chodzi z tym poniedziałkiem).

Jaki jest twój poziom “grit”?

Na zakończenie mały link. Zanim przeczytasz książkę (a może i nie przeczytasz, bo już wiesz wszystko 🙂 z tego wpisu), albo i po jej przeczytaniu – możesz sprawdzić swój poziom “grit” na stronie autorki – http://angeladuckworth.com/grit-scale/.

I co – jaki jest Wasz “grit score”? Jeżeli macie ochotę – podzielcie się wynikiem w komentarzach. Może zrobimy Grit Map tego bloga (chwilowo populacja pewnie nie będzie zbyt reprezentatywna, ale pracuję nad tym).

U mnie to 4.0. Jest nad czym popracować :).

grt-score

Można usiąść i załamać ręce nad wynikiem. I powiedzieć – ej, ale ja nie mam “tego czegoś”. Jeżeli tak pomyślałeś(aś) – teraz wróć do początku i przeczytaj wszystko jeszcze raz.

Albo lepiej – kup książkę i przeczytaj.

Nie masz czasu, środków i Kindle się popsuł. Oto temat w skrócie na TED Talks. 6 minut.

Czyli stay grit, stay rebel, stay focused! 

I oczywiście: skomentuj i zapisz się na świeżo odpalony profil bloga na Facebook, że o moim Twitter nie wspomnę.

 

Cover photot: danxoneil via VisualHunt.com CC BY

About Author

12 Comments

  1. Your Grit Score: 4.59
    You scored higher than about 95% of American adults in a recent study

    Życie na krawędzi… krzywej rozkładu normalnego.

  2. U mnie wyszło 3,5 choć wydaje się powinno być więcej, ale też ta sakla oceniania nie do końca mi pasuje bo czasem lądując gdzieś po środku raczej kierowałem się ku niższej ocenie :). Książka wydaje się ciekawa – dorzucam do listy do przeczytania.

    Pozdrawiam,
    Paweł

    • Tomasz Onyszko on

      Co do doboru pytań to zapewne tak jest – pytania zostały tak dobrane, aby na dużej skali próbek reprezentatywnie tworzyły obraz trendu czy rozkładu wartości. W ramch książki możesz przeczytać, że to było robione tak, że porównywano wyniki w różnych konkursach i zadaniach po fakcie z przewidywaniami na podstawie wcześniej wypełnionej Grid Scale. I statystycznie pokazuje to że istnieje korelacja w tym zakresie.

      Co do tego, że kierowałeś się ku niższej ocenie – to taka nasza cecha narodowa :). Walcz z tym :).

    • Tomasz Onyszko on

      To że doszedłeś do podobnych wniosków – zapewne tak. Jeden z kolegów w firmie, który przeczytał tą książkę też stwierdził, że przecież to nic takiego – oczywiste rzeczy. I tak, poniekąd każdy gdzieś o tym myśli – tutaj ktoś się nad tym pochylił i powiedział “I wiecie co, dane pokazują że tak jest. I przykłady pokazują, że ludzie mogą się poprawić”.

  3. Witaj Tomku. Bardzo dobry wpis. Warto dodać, że wymieniona przez Ciebie książka doczekała się polskiej wersji językowej http://www.epika.com.pl/upor-p-521765.html Do kategorii “Recenzje i polecenia” proponuję dorzucić pozycję: “Siła woli Fundament życiowego sukcesu”. Odnosząc się do powyższego wpisu. Każde pragnienie osiągnięcia sukcesu jest jak wojna, która wymaga jasno sprecyzowanego celu (o co się bijemy), planu realizacji (taktyka) i konsekwentności w realizacji strategii, czego w nowym roku wszystkim życzę 🙂 Pozdrawiam

    • Tomasz Onyszko on

      O dziękuję. Uaktualnie wpis o tą informację. Tak to jest jak człowiek Amazonem \ Audible żyje. Poleconą książkę obejrzę 🙂 – czy polecę, zobaczymy 😉 – tutaj wrzucam te które przeczytałem i uważam że inni też mogą z niej coś wynieść. Dorzucona na przyszłość.

  4. Z książek o trochę podobnej tematyce, która w sumie mówi jak poprawić swoje nastawienie polecam Nowa psychologię sukcesu. Opisuje ona całkiem fajne podejście do tego jak nastawiać siebie i swoich bliskich. Amerykański styl czasem trochę utrudnia czytanie ale duża ilość przykładów rekompensuje to 🙂

Leave A Reply

Share This

Share This

Share this post with your friends!